Ważne: witryna psr.org.pl używa plików cookies.

Korzystanie ze strony oznacza akceptację polityki prywatności. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Informacje o plikach "cookies" wykorzystywanych przez stronę Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów - psr.org.pl.

Pliki „cookies” to dane informatyczne (przeważnie pliki tekstowe), które są wysyłane przez serwer internetowy, a następnie przechowywane przez przeglądarkę internetową użytkownika lub użytkowniczki w celu ich ponownego odczytania w przyszłości. W celu m.in. zachowania wyglądu i funkcjonalności strony internetowej.

„Cookies” mogą służyć również do tworzenia anonimowych statystyk, pozwalających zrozumieć w jaki sposób użytkownik lub użytkowniczka korzystają ze strony internetowej, celem ulepszenia jej formy, dostępności, przejrzystości i treści. Rozwiązanie to wyklucza możliwość personalnej identyfikacji danej osoby. W ściśle określonych przypadkach, pliki „cookie” służą również do prezentowania odbiorcy określonych reklam behawioralnych.

Pliki „cookies” zawierają z reguły nazwę strony z której pochodzą, unikalny numer oraz czas ich przechowywania na urządzeniu końcowym (komputer, tablet etc.).

Przeglądarki internetowe lub inne oprogramowanie służące do przeglądania strony internetowej domyślnie dopuszcza zachowywanie plików „cookies” na urządzeniu końcowym. Możliwe jest automatyczne blokowanie obsługi tychże plików, bądź każdorazowe informowanie o ich przesłaniu. Szczegółowe informacje dostępne są w ustawieniach danego oprogramowania lub np. na stronie allaboutcookies.org. Należy natomiast podkreślić, że ograniczenie stosowania plików może negatywnie wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronie internetowej.

Jesteś tutaj:Publicystyka»Ankieta #04. Norbert Paprocki: "Ogólnie jestem utylitarystą"
sobota, 14 kwiecień 2012 16:38

Ankieta #04. Norbert Paprocki: "Ogólnie jestem utylitarystą"

Napisał 
Oceń ten artykuł
(11 głosów)

Publikujemy kolejną wypowiedź racjonalisty na tematy społeczno-polityczne. Jej autorem jest nasz sympatyk, pan Norbert Paprocki.

1. Jaki system polityczny jest twoim zdaniem najlepszy? Czy demokracja? A może jakiś inny? Jeśli – na przykład - demokracja, to czy bezpośrednia, czy przedstawicielska? W jaki sposób działająca?

Moim zdaniem najlepszym systemem jest demokracja przedstawicielska, jednak z dużym naciskiem na elementy bezpośrednie, takie jak referendum, choć nie jest to jedyne dobre narzędzie. Demokracja bezpośrednia byłaby dobra, ale moim zdaniem tylko w wypadku rozwiniętych społeczeństw obywatelskich. Zatem demokracja bezpośrednia nie może być wymuszona, a rozwinięta organicznie. Poza tym żadna władza jak dotąd sprawująca w Polsce... władzę, nie była zainteresowana rozwojem społeczeństwa obywatelskiego, więc tym bardziej nie poszerzała pola demokracji bezpośredniej. Takie społeczeństwo MUSI wyewoluować stopniowo, a im wyższy będzie stopień "ewolucji", tym większe moim zdaniem pole manewru dla form demokracji bezpośredniej.

2. Jakie jest twoje zdanie na temat własności prywatnej i redystrybucji dóbr? Czy podatki powinny być jak najmniejsze, czy jednak wysokie, aby dbać o równość społeczną i zabezpieczenie najsłabszych? A może to zła droga do wspierania najsłabszych?

Uważam, że wysokość podatków jest kwestią umowną i nie dogmatyczną, zależną od zastanych warunków gospodarczych w danym kraju. W warunkach polskich, obecnych, w których miliardy złotych przeznaczanych są na instytucje zbędne (bądź takie, które powinni wspierać tylko bezpośrednio zainteresowani) wysokość podatków dla przeciętnego obywatela jest po prostu wyostrzeniem jeszcze większego absurdu. Podatki podstawowe, takie jak VAT, powinny być, moim zdaniem, równie wysokie dla wszystkich - co nie znaczy, że w ogóle wysokie, proporcjonalnie do minimum zarobku. Nie musiałyby być wysokie, gdyby już na pewnym etapie edukacji wprowadzić wykładanie rzetelnej wiedzy o przedsiębiorczości. Unaocznić młodym ludziom, że przedsiębiorczość jest bardzo istotna nie tylko dla budżetu państwa, ale i portfeli wszystkich.

Własność prywatna jest błogosławieństwem, ale nie w każdej sferze. Zdrowie obywateli nie powinno być, przynajmniej na obecnym niepewnym etapie, przedmiotem gry na wolnym rynku. Natomiast redystrybucja dóbr jest moim zdaniem najwłaściwsza, kiedy obywatele mają do wyboru: zasilić częścią podatku jakieś instytucje religijne, czy nastawione bezpośrednio na działalność charytatywną fundacje. Przypuszczam, że taka redystrybucja dóbr przyniosłaby świetne efekty dla okropnego rozwarstwienia społecznego w naszym kraju.

3. Jakie jest twoje zdanie na temat własności intelektualnej? Czy powinna być chroniona tak samo jak własność fizyczna? Czy nie powinna być wcale chroniona? Jeśli nie, to w jaki inny sposób zapewnić godziwe zarobki osobom produkującym dobra intelektualne?

Własność intelektualna jest dla mnie trudnym tematem, ponieważ jej wartość jest ostatecznie wprost proporcjonalna do idei, jaką ta własność ze sobą niesie. Idee w oderwaniu od pierwotnego źródła (własności intelektualnej) są transportowane, udoskonalane, powielane, dzielone. Nie jest to oczywiście tym samym, co typowe "zżynanie" ze zmienionym podpisem autorskim. Niemniej podchodzenie do własności intelektualnej zbyt restrykcyjnie jest paranoją. Moim zdaniem wolność intelektualna jest cenniejsza niż własność, ponieważ idee są do propagowania, a nie trzymania ich kurczowo przy sobie. Co za tym idzie, nie można nawet mówić o kradzieży intelektualnej. Niezależnie od istniejących w danym kraju mechanizmów prawnych, mających na celu egzekwowanie kar za naruszenie własności intelektualnej, niemal zawsze można mówić o nieudolnej próbie przywłaszczenia własności intelektualnej. Kara za taki czyn, po wyjściu na jaw, powinna być, jak sądzę, przeprosinami pod adresem osoby, której próbowało się ukraść jej własność.

Od poszkodowanej mogłoby zależeć, na ile wycenia swoje straty; proponowałaby w ustalonych wcześniej prawnie widełkach, jaką kwotę sprawca próby przywłaszczenia ma wpłacić na konto jakiejś fundacji charytatywnej.

4. Czy edukacja powinna być centralnie sterowana, czy też raczej zależeć od prywatnej inicjatywy? Kto powinien ustalać program nauczania? Jak się to ma do zasad ekonomicznych postulowanych w innych punktach? Czy powinna być płatna czy bezpłatna?

Powinien istnieć organ państwowy, którego członkowie byliby naukowcami z różnych dziedzin, z osiągnięciami na koncie. Ich wybór mógłby odbywać się demokratycznie w środowiskach naukowych. Taki organ mógłby z powodzeniem zajmować się kształtowaniem edukacji, programu nauczania. Taki organ z pewnością byłby lepiej skierowany w stronę ludzi i kształtował program nauczania logicznie, w myśl "warto wiedzieć", nie zaś "wypada wiedzieć". Pieniądze na edukację powinny płynąć z budżetu państwa. Szkoły prywatne w tym zakresie, w jakim uczą dziedzin ścisłych, powinny znajdować się pod kontrolą tegoż organu.

Edukacja powinna być oczywiście bezpłatna, ale wymagałoby to najpierw zmian opisanych wcześniej.

5. Jakie powinno być miejsce religii w życiu publicznym?

Religia w życiu publicznym powinna odgrywać dokładnie tę samą rolę, co inne podmioty. Wyrażać swoje opinie w kierunku bezpośrednio zainteresowanych tym członków. Domagać się pomocy państwowej, jeśli cele pomocy są świeckie i niezwiązane w żaden sposób z doktryną typową dla danej religii/Kościoła w punktach, w których doktryna nie ma żadnych punktów zaczepienia ze świeckim pojmowaniem etyki. Państwo świeckie zawiera aspekt etyczny, jeśli działa na zasadach neutralności światopoglądowej i socjaldemokracji. W przeciwnym razie byłoby to państwo nihilistyczne. Trzeba jednak przyznać bez ogródek, iż taki koncept państwa jest wypracowany przez pokolenia wskutek doświadczeń. Jest też spójny, logiczny i niedogmatyczny, przez co nastawiony na aktualizacje bez zmiany aksjomatów. Etyka państwa świeckiego jest etyką praktyczną, czyli właściwą, nastawioną głównie na przetrwanie społeczeństwa i jego optymalne uszczęśliwienie (nie na siłę).

Konkretna religia nie może zatem postulować, by jej szczegółowe zakazy i nakazy wynikające z dogmatów i doktryny, obowiązywały wszystkich obywateli poprzez prawo, "argumentując" to tym, iż model państwa świeckiego również opiera się na jakiejś ideologii. Nie można mówić tu o ideologii, ponieważ system ideologiczny jest hermetyczny. Natomiast świeckość stawia przed nami nowe dylematy. Religie muszą po prostu pogodzić się z faktem, że doświadczenie polityczno-społeczne na którym wypracowano nowoczesny model państwa, jest pierwszorzędne w stosunku do prawideł religii opartych na tradycji czy objawieniu.

6. Na czym powinny się opierać prawa człowieka? Czy bardziej na prawie do własnej tożsamości pojętej na przykład jako tradycja przodków, czy też bardziej na prawach człowieka opartych na fundamentach materialistycznych, psychologiczno – medycznych?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta - prawa człowieka powinny opierać się na tym wszystkim, co realnie i naukowo nas łączy, wliczając w to podstawowy zakres wiedzy z fizjologii, psychologii i neurologii ludzkiej. Prawa człowieka powinny wliczać w swój skład prawa pierwszorzędne i drugorzędne. Tak jest i dziś, ale ta hierarchia powinna być w pewnych punktach odwrócona. Faktem jest, że religia łączy większość ludzkości. Jednak to zbyt ogólne stwierdzenie. Łączy raczej skłonność do religii. Podobnie jednak łączy dążność do nieuzasadnionych podziałów, które skutkują bezsensownymi konfliktami nakręcającymi różne grupy jak nałóg. Prawa człowieka powinny być zatem ustalone perspektywicznie, mając na celu ewolucyjne wyeliminowanie dążności do podziałów zbędnych, gdyż wyimaginowanych i potencjalnie destruktywnych. Prawo do religii czy poglądów powinno dla przykładu stać niżej, niż prawo do nietykalności cielesnej.

7. Czy dziecko powinno być własnością rodzica w kwestii jego wychowania? Czy może na przykład nauczanie religii powinno być dozwolone od 18 lat bez względu na opinię rodziców? Co ze skrajnymi przypadkami – religijne obrzezania dzieci, zakaz transfuzji krwi u Świadków Jehowy, nieletnie prostytutki świątynne, Amisze odrzucający współczesność także w imieniu swoich dzieci etc.?

Mając na uwadze odpowiedź na pytanie szóste, państwo powinno ingerować w przypadku łamania praw dziecka, praw człowieka. Jeśli prawo do religii będzie prawem drugorzędnym do naruszania nietykalności cielesnej, obrzezanie niemowląt będzie niemożliwe. Będzie można uciąć sobie napletek dopiero mając pełną tego świadomość, będąc pełnoletnim obywatelem. Jest to niezbędne, jednak te wszystkie zmiany prawne powinny być szeroko przedyskutowane na forum publicznym, aby uniknąć zamieszek. Należy wytłumaczyć społeczeństwu, dlaczego te zmiany będą pozytywne. Dziecko nie może być własnością rodzica. Pozornie nie jest, dlatego odebranie praw rodzicielskich jest w ogóle możliwe ze względu na rażące okoliczności. Jednak jeśli uderzanie dziecka głową o ścianę jest rytuałem religijnym (hipotetycznie), państwo zwykło odmawiać interwencji i jest to potwornie absurdalne, a przy tym głęboko nieludzkie. Bardziej boskie.

8. Co sądzisz o feminizmie, walce o prawa kobiet? Czy uważasz, iż w Europie prawa kobiet są już zrównane z męskimi, czy też nie? Czy uważasz, że potrzeby kobiet i mężczyzn są podobne? Czy istnieje kobiecy punkt widzenia marginalizowany do tej pory przez patriarchalną kulturę na przestrzeni dziejów?

Feminizm z jego walką o prawa kobiet jest nadal niezbędny. Jest taki, póki nasza postchrześcijańska kultura jest przesiąknięta patriarchalizmem. Prawo tworzone głównie przez mężczyzn (to nie ironia) jest skonstruowane nieprecyzyjnie i nieumyślnie krzywdzi kobiety w wielu sferach, chociażby zawodowej. Są też formy dyskryminacji pozostające poza gestią prawa. Jednak do reform potrzebne jest również kształtowanie mentalności - części kultury. Kultura to u nas kontynuacja natury pierwotnej, dlatego nie można zwalać winy za dyskryminację kobiet na starsze popędy w starszych częściach mózgowia. Zatem głoszenie feminizmu powinno przeplatać się z naciskaniem na prawo, by pozbyć się dyskryminacji, którą deklaratywnie odrzuca również skrajny katolik. Nie wolno uciszać krytyków pani Magdaleny Środy, ale polemizować z nimi na argumenty. Ta pani jest najlepszym przykładem feministki wyśmiewanej za "obsesję". Nie zauważyłem u niej żadnych znamion obsesji. Zajmuje się swoim polem działania, tak samo jak pedagog nauczaniem, a lekarz leczeniem.

9. Co sądzisz o walce o prawa osób homoseksualnych? Jak duży to problem? Czy pary homoseksualne mogą wychodzić za siebie, czy mogą adoptować dzieci?

Problem jest to wielki, póki większość społeczeństwa kładzie mocny nacisk na to, co najmniej istotne w zagadnieniach etycznych, czyli póki religie mają największą w tej sferze siłę oddziaływania. Bez tłamszenia religii można dawać więc rozumną opozycję i starać się o siłę przebicia w debacie publicznej, aby również osoby homoseksualne miały równe prawa. Kwestia ich związków jest oczywista- powinny być jak najbardziej dozwolone. Kwestia adopcji dzieci to inna sprawa. Jak na razie nie przedstawiono dowodów na to, by dzieci ze związków homoseksualnych przejmowały homoseksualizm w formie nabytej. Byłoby to zagrożeniem od strony technicznej patrząc perspektywicznie w trosce o przetrwanie gatunku. Nie jest to jednak zagrożenie ogromne, zważywszy na to, ilu mamy na świecie księży katolickich i ilu młodych znów zasila ich szeregi. Dziś całe szczęście ich liczba maleje, lecz przez setki lat było inaczej. Mimo to, świat dotknięty jest przeludnieniem.

Wybiegając myślą tak mocno naprzód, nie można pominąć również innych problemów. Choćby kwestię domów dziecka, które kiedyś mogą zostać wyeliminowane, ponieważ mogą być już niepotrzebne, gdy społeczeństwo osiągnie wysoki poziom samoświadomości oraz wystarczający status materialny. Są to problemy, nad którymi warto będzie się zastanawiać na bieżąco, ponieważ każdy medal będzie miał dwie strony. Nawet jeśli bowiem nie byłoby dzieci do adopcji, szczęście osób homoseksualnych, które chciałyby wychowywać dzieci, mogłoby być ziszczone w wyniku postępu w zakresie zapłodnienia in vitro.

10. Co sądzisz o zagadnieniach związanych z ochroną środowiska?

Temat ochrony środowiska jest zaniedbywany, ponieważ kręgosłup moralny jest kształtowany zgodnie z doraźnymi kaprysami ludzkości. Ochrona środowiska jest ważna, ponieważ mimo, że Ziemia przetrwa bez nas, my nie przetrwamy bez niej. A zatem akcent położony na ten temat powinien być mocny. Nie powinniśmy szczędzić środków.

11. Jaki jest twój stosunek do Unii Europejskiej, jesteś za, czy przeciw? Czy powinna być Stanami Zjednoczonymi Europy z rządem europejskim jako główną instancją, czy luźnym stowarzyszeniem? Czy ogólnie uważasz, iż warto, by kraje świata się jednoczyły, czy też cenisz wyżej wartości nacjonalistyczne i (lub) patriotyczne?

Wcale nie cenię wartości patriotycznych, a tym bardziej ich skrajnej mutacji, nacjonalistycznych. Warto tworzyć jak największe superorganizmy, w których konkurencja będzie rozumna i życzliwa, bez uprzedzeń i stereotypów narodowościowych. W których tradycje będą raczej ciekawostką i odskocznią, nie zaś wyrocznią i troską. Stany Zjednoczone Europy to coś, za czym optuję, jednak trzeba tu dużo pracy wszystkich krajów, by pozbyć się mitów i obrać ten sensowny kierunek.

12. Co sądzisz o: aborcji, eutanazji, in vitro?

Ogólnie jestem utylitarystą preferencji i trudno mi się z czymkolwiek nie zgodzić, co było opisane w książce „Etyka praktyczna” Petera Singera. Musiałbym więc odpowiadając na to pytanie streścić jego dzieło, lecz i tak byłoby to za wiele.

Aborcja, eutanazja i in vitro to sprawy na tyle skomplikowane, na ile wciąż komplikują je dogmaty religijne. Poza tym odsyłam do wspomnianej książki; wiele argumentów w niej zastosowanych nie chwaląc się, sam wywiodłem konwergencyjnie wcześniej, a później okazało się, że wyważałem otwarte drzwi.

13. Na ile ważny jest dla ciebie rozwój nauki? Czy zgodziłbyś się na większe obciążenie fiskalne w tym celu? Czy ograniczyłbyś w tym celu świadczenia socjalne, gdybyś był politykiem?

Świadczeń socjalnych bym nie ograniczał, póki świadczenia socjalne byłyby niezbędne, a więc funkcjonujące efektywnie. Jest wiele innych źródeł pieniędzy, by wesprzeć rozwój nauki. Jest on niezmiernie istotny, dlatego obciążenie fiskalne powinno wchodzić w rachubę. Nie byłoby ono wielkie, ale łącznie znaczne.

14. Czy państwo powinno wspierać kulturę?

Nie - kultura powinna być finansowana z podatków obywateli dobrowolnie. Poza tym powinna rozwijać się na zasadach wolnego rynku, w tym wolnego rynku idei.

Kultura nie powinna znajdować się w ryzach państwa, gdyż prowadzi to do jej wypaczenia i zbytniej subiektywizacji.

15. Czy państwo powinno wspierać sport i rekreację?

Dokładnie w takim samym stopniu, co i kulturę. Sport i rekreacja to ważne czynniki, które powinny być promowane od młodych lat w szkole - na nią natomiast środki powinny być większe, jak napisałem wcześniej. Tak dużo mówi się dziś o tym, że technika która powoduje iż wszystko jest "na guzik" czyni ludzi otyłymi. To oczywista nieprawda. Sport i rekreacja to leki. Podobnie więc, jak uczymy racjonalnego żywienia, tak powinno się uczyć sportu i rekreacji, z podkreślaniem ich znaczenia dla zdrowia psychofizycznego.

16. Jak daleko powinna sięgać wolność słowa? Czy istnieją treści, które powinny być zakazane?

Powinny być zakazane te treści, które godzą w aksjomat wolności słowa i co za tym idzie, demokracji. Czyli jak dotąd- ale również w praktyce- powinny być zakazane faszyzm, nazizm, komunizm itp.

17. Media mają ogromny wpływ na rzeczywistość. Czy są dobre? Czy istnieje możliwość stworzenia warunków pod lepsze media za pomocą lepszych regulacji prawnych?

Oczywiście. Te regulacje prawne odnoszą się jednak do poprawy systemu edukacji, które uodpornią społeczeństwo na demagogię i inne typy bredni. Media zarabiają na tanich sensacjach, gloryfikacji i demonizacji itd. ponieważ jest na nie popyt. Poza tym nie zajmują się tylko sianiem owych bzdur, a pełnią też szereg pozytywnych funkcji. Dlatego moim zdaniem nie powinno się kombinować przy prawie dotyczącym mediów, tylko leczyć źródło, nie objawy.

18. Co sądzisz o emigracji do krajów europejskich? Czy imigranci z państw muzułmańskich są problemem? Co może zapewnić lepszą ich integrację, jeśli zauważasz taką potrzebę?

Owszem, imigranci z państw muzułmańskich są problemem, póki przed ich imigracją nie są zapoznawani z warunkami imigracji. Kraje UE nie powinny stawiać wymogów religijnych typu Szariat przed wymogami świeckimi. Muzułmanie, którzy wiedzieliby, czego się spodziewać, przynajmniej nie protestowaliby po podjęciu decyzji imigracji. Natomiast dziś mamy trochę musztardę po obiedzie. Niemniej warto stopniowo zmieniać prawo w tym kierunku. Tylko to może polepszyć integrację, ponieważ zacieranie podziałów poprzez niemożność ich przemożnego kultywowania lepiej unaocznia podobieństwa, wspólną płaszczyznę.

19. Czy obce państwo może ingerować w politykę drugiego państwa z uwagi na łamanie praw człowieka?

Rzecz jasna. Ale kompleksowo.

20. Dopisz uwagi, które nie wynikają z powyższych pytań, a które są istotne dla twojego światopoglądu.

Ani klasyczny socjalizm ani klasyczny kapitalizm ze swoją niewidzialną ręką rynku nie są w pełni normatywne. Cechuje je dogmatyzm, w tym przypadku objawiający się poprzez zamknięcie na dwa uzupełniające się aspekty etyki humanistycznej.

Klasyczny socjalizm zamyka się, jak to ujął Michael Schmidt-Salomon, na "zasadę korzyści własnej", oraz, co dorzucę od siebie, zdrowe ujście dla naturalnej konkurencji. Można więc powiedzieć, że socjalizm nie spełnia wymagań etyki afirmatywnej. Bazuje na litości dla najuboższych dając im jednak rybę bez perspektyw na prezent w postaci wędki.

Klasyczny kapitalizm nie znalazł złotego środka, kładąc nacisk jedynie na wolną konkurencję i zasadę korzyści własnej, bez idei doraźnej pomocy dla warstwy najuboższej. Kapitalizm wyostrza w ten sposób model ewolucji przenosząc go na płaszczyznę społeczno ekonomiczną. Adam Smith założył błędnie, że automatycznie uruchomi to najbardziej pozytywny ewolucyjny mechanizm- kooperację. Być może klasyczny kapitalizm jest pieśnią przyszłości, lecz póki co domaga się wyraźnej korekty. Jak na razie optymalnym kompromisem jest socjaldemokracja, ale nie wyczerpuje ona raczej wszystkich rozbieżności.

Pełen kapitalizm z niewidzialną ręką rynku jako jedynym zarządcą jest możliwy może nie w idealnych, lecz o wiele lepszych warunkach, niż zastane. Ich stopniowe polepszanie nie może obejść się bez gruntownego przewartościowania całego systemu, z podsystemem edukacji jako fundamentem.

Jeśli przedsiębiorczość jest biletem umożliwiającym grę, należy rozważyć wszystkie możliwe ograniczenia, które utrudniają ludziom wejście w tę grę. Owszem, pokonywanie barier jest cenną umiejętnością, lecz najtrudniej jest przełamać te przyrodzone. Generalnie korekta kapitalizmu jest niezbędna, póki nasze mózgi nie odbiegają za bardzo od tych naszych prehistorycznych przodków, dla których obecne tempo życia byłoby koszmarem.

Socjaldemokracja jest znaczącym postępem, ponieważ ćwiczy ludzi w akceptowaniu szybkich zmian, które są nieuniknione. Z drugiej natomiast pozostawia osłony socjalne, dzięki którym dylematy typu awans, degradacja, strata pracy czy przebranżowienie mogą być zwiastunami walki o prestiż bądź lepszy poziom życia, ale nie ryzykiem walki o byt.

Teoria kapitalizmu jest więc świetna przy nierozważnym założeniu, iż gospodarka sama zoptymalizuje cały ludzki potencjał. Gdyby powierzyć niewidzialnej ręce rynku całość tego zadania, niepostrzeżenie wymordowałby tysiące ludzi. Z pewnością nie takie cele stawiał sobie Adam Smith.

Pomoc socjalna podyktowana jest troską o dzisiaj, ze świadomością różnych czynników kształtujących sytuację jednostki. Natomiast kapitalizm jest troską o jutro, ze świadomością nieuchronnego postępu, za którym podążyć muszą wszyscy w zakresie swoich możliwości.

Nie możemy troszczyć się o jutro bez spojrzenia na dzisiaj.

-------

Norbert Paprocki o sobie:

Kończąc roczek, według zwyczaju przebierałem wśród trzech gadżetów. Wybrałem książkę i kieliszek, choć dziś moje jedyne uzależnienia to kawa, papierosy oraz myślenie.

W wieku lat trzech, rodzice postawili mnie niechcący przed dylematem. U znajomych dostrzegłem (według naocznych świadków) dwie tabliczki z plastikowymi symbolami. Jedna z nich miała literki, druga cyferki. Wybrałem ten pierwszy system znaków i zacząłem bawić się razem z mamą w układanie zdań. Po roku umiałem czytać metodą japońską - yako tako.

Nigdy nie stwierdzono u mnie ADHD, aczkolwiek liczne świadectwa zdają się potwierdzać jego objawy. Wszędzie było mnie pełno, gdy rodzice mnie wołali, odpowiadałem "zaraz" (stąd dostałem przydomek "zarazek"), nie sprzątałem po sobie zabawek i starałem się złamać prawa fizyki poprzez usiłowanie postawienia zabawki na krańcu stołu.

W przedszkolu byłem dzieckiem niesfornym. A może i sfornym, ale wtedy, gdy udało mi się „sforą” kierować. Lubiłem przynosić do przedszkola rzeczy niewchodzące w skład nauczania przedszkolnego. Pewnego razu pokłóciłem się z kolegą o klepsydrę. Chciał odłożyć ją na swoje miejsce, konkretniej, na półkę, ponieważ tak kazała pani. Pech chciał, iż miałem zamiar również się nią pobawić. W momencie, gdy podszedł do półki by ją odłożyć, powiedziałem, że teraz ja się nią pobawię- po co ma ją odkładać. Rozpętała się burza z wyszarpywaniem sobie gadżetu, co poskutkowało roztrzaskaniem się klepsydry i poranieniem kolegi. Wyszedłem bez szwanku.

Było to chyba jedynym moim doświadczeniem z zakresu działań bojowych. Nauczanie początkowe najeżone było uwagami oraz najlepszymi ocenami ze wszystkich przedmiotów. Później zaczęły się schody. W międzyczasie zainteresowałem się (co ja gadam, to już w przedszkolu) dinozaurami. Pisywałem również wiersze, trochę za namową mamy. Mama, choć z zawodu świetna pielęgniarka, hobbystycznie pisała. Podobnie Tata- z zawodu i z zamiłowania nauczyciel z licznymi osiągnięciami, szczególnie na płaszczyźnie sportowej z młodzieżą.

Te zainteresowania często przyćmiewały obowiązki, szczególnie szkolne. Miałem mało typowych obowiązków. Gdy miałem 11 lat, mama zmarła w tragicznych okolicznościach i Tata był zmuszony wychowywać mnie sam. Z edukacją było gorzej. Zacząłem dojrzewać i hormony przyćmiły trochę mój mózg. Wychowanie miałem wcześniej dość stanowcze, toteż dojrzewanie uwolniło we mnie łamanie zakazów i nakazów. Zacząłem okazjonalnie przeklinać, słuchać rapu i pisać. Miałem już 12 lat.

Najgorzej w szkole było z matematyką. Wszyscy nauczyciele po kolei powtarzali, że nie rozumieją - jak uczeń myślący tak logicznie jak ja, może mieć tak niskie stopnie z matematyki. Dopiero dziś zrozumiałem, że matematyka jest służącą nauk, ponieważ obliczenia tylko czemuś służą, a nad wszystkim panuje LOGIKA, której odzwierciedlenie widzimy wszędzie, o ile włączamy swój mózg. Matematyka jawiła mi się jako nauka kolejnego języka.

Nauka języków szła mi dobrze. Niemiecki i angielski zacząłem przerabiać już w gimnazjum i otrzymywałem piątki oraz szóstki. To języki nadzwyczaj ludzkie. Skończywszy gimnazjum udałem się do technikum rybackiego z racji słabego planowania oraz innych okoliczności.

Dostałem się w karby środowiska jeszcze bardziej wiejskiego mentalnie, choć teoretycznie, szkoła położona jest w miasteczku podczas gdy moja rodzima miejscowość praw miejskich nie posiada. Stanąłem oko w oko z armią klonów śmiejących się z przejawów jakiejkolwiek indywidualności. A ja, skoro wyróżniałem się różnymi rzeczami (twarzą, szerokimi spodniami, faktem, że mam swoją pasję - muzykę i nie wstydzę się tego), byłem wyśmiewany i wytykany palcem. Najmniej w internacie w którym zamieszkałem, choć i tak nie było lekko.

Utrzymuję dziś kontakt z paroma kumplami z tego okresu. Również część środowiska sierakowskiego jest do przełknięcia. Wtedy jednak był to dla mnie totalny chaos. Nie wspomniałem, że jeszcze w gimnazjum zostałem ministrantem, a nawet kościelnym lektorem! Pojony tymi nieżyciowymi ideami miałem wkroczyć w doroślejsze życie i nadstawiać drugi policzek wszystkim ludziom spłodzonym w alkoholu.

Oczywiście, wrażliwość nie pozwalała mi na tak jednoznaczne sądy. Deklarowałem olewanie wszystkich i wszystkiego, wyczułem już, że stereotypy to zło, ale cały czas nie rozumiałem genezy tej bezmyślności. Chciałem znaleźć odpowiedzi i frapowało mnie to bardziej, niż program nauczania w technikum - system wydalniczy rozwielitki, czy budowa silnika spalinowego.

W takim dość przymulonym trybie nie znalazłem odpowiedzi, lecz zacząłem wątpić w istnienie boga. Po części wskutek dyskusji z kolegą, który ateizm deklarował i z którym chodziłem wtedy do klasy. W każdym razie przyciąłem tzw. kibla. Drugi raz stało się to w innym mieście, w liceum ogólnokształcącym w klasie o profilu geograficzno-biologicznym.

Wtedy zamieszkiwałem w bursie, zaś po kolejnej siacie zostałem zmuszony do edukacji w szkole zawodowej. Trwała dwa lata, a kierunek który wybrałem to kucharz małej gastronomii. W tym czasie zetknąłem się z portalem Racjonalista.pl. Pomógł mi znacznie odnaleźć się w gąszczu absurdów. Zdałem zawodówkę, a następnie dwuletnie liceum uzupełniające.

Niestety, luki w wiedzy matematycznej wlokły się za mną do końca, co poskutkowało niezdaniem na maturze języka... matematycznego. Język polski i niemiecki zdane bardzo przyzwoicie, zarówno w formie pisemnej, jak i ustnej. Choć matura ustna z polskiego okazała się nieco gorsza. Szanowne jury zwróciło mi uwagę, iż biorąc się za dzieła Nietzsche’go, wziąłem w swoje heretyckie łapy dzieło filozoficzne - a nie literackie... uszanowały jednak moje niekonwencjonalne spojrzenie i uzyskałem przepustkę.

No właśnie - do czego? Donikąd. Z tej racji, że zainteresowałem się biologią i otrzymywałem same piątki, postanowiłem napisać również maturę z tego przedmiotu. Poszło nieźle bez uprzedniego powtarzania. Próbowałem nadrabiać braki z matmy, lecz był to za bardzo pojemny materiał. Uświadomiłem sobie niedawno, jak bardzo byłem idealistą. Czciłem rozum, co obróciło się przeciwko rozumowi. Absurdem jest nudne wykładanie matmy. Absurdem jest, że mając pasję w obrębie innych dziedzin, jestem zmuszony do zdawania matmy. Co z tego? System jest głupi, a ja nie odróżniałem tego jak jest, od tego, jak powinno być.

Wkład Racjonalista.pl jest i tak nieoceniony. Po prostu ukierunkował moje myślenie we właściwą stronę. Nie zrobił tego dobrze ani Kościół, ani szkoła, ani bliscy, ani dalecy. Niedawnymi czasy zaktywizowałem się. Mój rap osiąga coraz lepszy poziom, staram się wbić z nim na rynek. Piszę prawie codziennie. Robię podkłady muzyczne. Piszę również eseje, prowadzę bloga na TOK FM. Obserwuję sytuację polityczną. Czytam książki. Dyskutuję z ludźmi w realu i w wirtualu. Pomagam ojcu w prowadzeniu domu oraz chodzę do pracy w ochronie, ciągnąć szkołę policealną w tym kierunku, co by mieć rentę po matce, a dzięki temu pracę, z której pieniądze idą na bieżąco, ponieważ to praca na tzw. umowie śmieciowej. W najbliższym czasie zamierzam również założyć pizzerię o nazwie Diabolis - wiedz, że coś się je.

-------

Więcej informacji na temat naszej ankiety.

Ostatnio zmieniany sobota, 14 kwiecień 2012 16:57
Administrator

Artykuł zamieszczony przez Administratora strony PSR. W razie problemów technicznych skontaktuj się, pisząc na adres: it [at] psr [kropka] org [kropka] pl.

Racjonalista TV

Listy z naszego sadu

Towarzystwo Humanistyczne

Działania stowarzyszenia

Ateist Alliance International

European Humanist Federation

Nasi partnerzy:

   

Towarzystwo Humanistyczne Freidenker Barnim e.V. Freireligiöse Gemeinde Wiesbaden

  

Dachverband Freier Weltanschauungsgemeinschaften e.V. Občanské sdružení ateistů České republiky

• Polityka plików Cookie • Mapa Strony • Kontakt •
(C) 2005-2015 Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów