Ważne: witryna psr.org.pl używa plików cookies.

Korzystanie ze strony oznacza akceptację polityki prywatności. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Informacje o plikach "cookies" wykorzystywanych przez stronę Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów - psr.org.pl.

Pliki „cookies” to dane informatyczne (przeważnie pliki tekstowe), które są wysyłane przez serwer internetowy, a następnie przechowywane przez przeglądarkę internetową użytkownika lub użytkowniczki w celu ich ponownego odczytania w przyszłości. W celu m.in. zachowania wyglądu i funkcjonalności strony internetowej.

„Cookies” mogą służyć również do tworzenia anonimowych statystyk, pozwalających zrozumieć w jaki sposób użytkownik lub użytkowniczka korzystają ze strony internetowej, celem ulepszenia jej formy, dostępności, przejrzystości i treści. Rozwiązanie to wyklucza możliwość personalnej identyfikacji danej osoby. W ściśle określonych przypadkach, pliki „cookie” służą również do prezentowania odbiorcy określonych reklam behawioralnych.

Pliki „cookies” zawierają z reguły nazwę strony z której pochodzą, unikalny numer oraz czas ich przechowywania na urządzeniu końcowym (komputer, tablet etc.).

Przeglądarki internetowe lub inne oprogramowanie służące do przeglądania strony internetowej domyślnie dopuszcza zachowywanie plików „cookies” na urządzeniu końcowym. Możliwe jest automatyczne blokowanie obsługi tychże plików, bądź każdorazowe informowanie o ich przesłaniu. Szczegółowe informacje dostępne są w ustawieniach danego oprogramowania lub np. na stronie allaboutcookies.org. Należy natomiast podkreślić, że ograniczenie stosowania plików może negatywnie wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronie internetowej.

Jesteś tutaj:Aktualności»Sprostowanie do artykułu N. Sankari i M. Agnosiewicza pt. "Quo vadis PSR?".
czwartek, 06 luty 2014 00:48

Sprostowanie do artykułu N. Sankari i M. Agnosiewicza pt. "Quo vadis PSR?".

Napisane przez  zarząd PSR
Oceń ten artykuł
(26 głosów)

Dnia 3 lutego 2014 roku Zarząd Główny przesłał do Mariusz Agnosiewicza, Redaktora Naczelnego portalu Racjonalista.pl sprostowanie artykułu "Quo vadis PSR?", do którego był zobligowany za sprawą znajdujących się w artykule nieprawdziwych faktów i niesprawiedliwych ocen. Jako, że Redaktor Naczelny nie odniósł się w żaden sposób do otrzymanego materiału, ZG PSR udostępnia sprostowanie w tym miejscu.

 

 

 

Mija już miesiąc od ukazania się na portalu Racjonalista.pl artykułu autorstwa Mariusza Agnosiewicza i Niny Sankari pod tytułem „Quo Vadis” PSR?” ( http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9528/q,Quo.vadis.PSR ) . Dyskusja wywołana wokół tej publikacji oraz podtrzymywane przez autorów w niezmienionej formie przedstawione tam tezy, zmuszają Zarząd Główny do zajęcia oficjalnego stanowiska wobec niesprawiedliwych ocen i nieprawdziwych faktów tam przedstawionych.

1. Nie ukrywamy, że najlepszym dla dobrego interesu PSR i Racjonalisty rozwiązaniem, byłoby uczciwe zapoznanie się Redaktora Naczelnego Mariusza Agnosiewicza i współautorki Niny Sankari, do 1 grudnia 2013 roku - jeszcze urzędującej wiceprezeski zarządu PSR, z pełną dokumentacją poruszanych w sposób „felietonowy” spraw i wycofanie publikacji "Quo Vadis PSR?" – zamieszczonej na portalu Racjonalista.pl w dniu 31.12.2013 roku. Po czym opublikowanie przez autorów oficjalnych przeprosin na stronie www.racjonalista.pl.

Dlatego na wstępie zawieramy informację o tym, że zgłosiliśmy do Redaktora Naczelnego taką sugestię, aby sympatycy PSR i Racjonalisty nie mieli niesłusznego wrażenia, iż naszą intencją było kiedykolwiek publiczne "pranie brudów", męczące dla czytelnika nie znającego szczegółów, ani tła rzekomego aktualnego kryzysu w PSR.

2. Stoimy na stanowisku, iż artykuł zawiera wiele nieścisłości i w wielu miejscach zwyczajnie mija się z prawdą. Od osób tak blisko związanych od lat z PSR-em, jak jego członek założyciel i pierwszy Prezes Zarządu Mariusz Agnosiewicz, czy formalnie współodpowiedzialna za sytuację w PSR-ze w roku 2013 – b.członkini zarządu Nina Sankari – wolno nam wymagać większej odpowiedzialności za słowo i wcześniejszej weryfikacji źródłowej tak beztrosko stawianych tez i ocen. Z jakichś sobie tylko wiadomych powodów, oboje przez równy miesiąc od zakończenia Zgromadzenia Delegatów w Poznaniu – nie zwrócili się formalnie do żadnego z organów naczelnych PSR o choćby najdrobniejsze wyjaśnienie własnych wątpliwości. Nie skorzystali także w końcu z naturalnej możliwości publikacji wspólnego artykułu na dowolnym forum wewnętrznym PSR, pomijając i lekceważąc w ten sposób wszystkich członków i członkinie Stowarzyszenia, które to osoby w pierwszej kolejności powinni móc zapoznać się ze stawianymi publicznie zarzutami.

3. Wywołana na portalu Racjonalista.pl dyskusja – siłą rzeczy nie nosiła znamion merytorycznej wymiany poglądów, ze względu na ogólnikowość zarzutów i nieznajomość faktów, zdarzeń i wewnętrznej sytuacji w PSR przez czytelników portalu. De facto - wielu z nich wzywało autorów artykułu i komentujących na bieżąco pod artykułem - członków PSR o zaprzestanie bezsensownej, chaotycznej i szkodzącej ruchowi racjonalistycznemu – dyskusji o charakterze personalnym.

4. Zarząd Główny PSR przypomina o funkcjonującej wzajemnej umowie – Porozumieniu pomiędzy Polskim Stowarzyszeniem Racjonalistów a Fundacją Wolnej Myśli (właściciela portalu Racjonalista.pl).

W swojej istocie – zobowiązuje ona obie strony do ścisłej współpracy i wzajemnych konsultacji w zakresie promocji obopólnych działań i wzajemnego wizerunku. Ta umowa została ze strony portalu Racjonalista.pl – jednostronnie zlekceważona i pogwałcona, szczególnie w paragrafach 2,3 i 5.

5 Polemika bezpośrednia z poszczególnymi twierdzeniami zawartymi w artykule „Quo Vadis PSR?”

Pozwolimy sobie przyjąć konwencję cytowania fragmentów zamieszczonego w noc sylwestrową artykułu i naszych komentarzy „na gorąco”.

Artykuł: „Na ostatnim zjeździe przerwana została ostatnia statutowa więź formalna pomiędzy Racjonalistą a PSR: zapis o tym, że portal Racjonalista jest organem publikacyjnym stowarzyszenia (obok strony psr.org.pl). Odkąd powstała odrębna witryna stowarzyszenia wielokrotnie krytykowano ten zapis jako sztuczny. Dziś uważam, że był on szkodliwy, gdyż budował niepotrzebne bariery podejrzliwości pomiędzy częścią członków PSR a Racjonalistą. Jednocześnie nie dawał nic ani Racjonaliście ani PSR. Usunięcie tego zapisu dokonane zostało na moją prośbę. Prezes był przeciw”

Sprostowanie: Otóż Prezes nie był przeciw i głosował jawnie za usunięciem zapisu, zgadzając się z tym, że Redaktor Naczelny portalu ma prawo mieć własne zdanie i sugerować zbędność tego zapisu w Statucie PSR, choć formalny wniosek zgłosił jeden z warszawskich delegatów. Ów rzekomy „sprzeciw” Prezesa, oznaczał także prawo do własnej opinii i co najwyżej uwagę, że na kończących się obradach Zgromadzenia Delegatów, zostało po prostu mało czasu (najwyżej 10 minut) na przedyskutowanie tej ważnej z punktu widzenia Stowarzyszenia zmiany, a przypomnijmy – iż stosowny zapis w Statucie PSR odnośnie Racjonalisty.pl, jako organu publikacyjnego PSR, znajdował się tam od początku istnienia PSR, czyli od lat 8.

Uprasza się zatem od publicznej publikacji „Quo Vadis PSR?” więcej precyzji i mniej nonszalancji w ferowaniu prostych opinii.

 

Artykuł: "Skala konfliktów personalnych w PSR nie uległa jednak zmniejszeniu po moim (Mariusza Agnosiewicza ) odejściu, czego apogeum stanowił rok 2013, kiedy doszło do rozpadu zarządu, a następnie utraty jednego z trzech głównych oddziałów: PSR Kraków. Kryzys ten znalazł swoje odbicie nawet na łamach tygodnika Przegląd, który poświęcił sprawie dwie swoje publikacje”.

 

Sprostowanie: Mariusz Agnosiewicz ustąpił z funkcji Prezesa PSR w połowie roku 2009 i w międzyczasie zmieniło się kilka zarządów, w różnych konfiguracjach personalnych. Na każdym zwyczajnym, czy nadzwyczajnym Zgromadzeniu Delegatów – Mariusz był obecny jako delegat i musiał zauważyć, że owa „skala problemów” – raz się zwiększała, raz zmniejszała. Były okresy względnej stabilizacji i merytorycznej pracy w atmosferze koleżeńskiej – ale także faz kłótliwości i sporów personalnych, mimo których organizacja postępowała do przodu w swoim rozwoju osobowym i programowym. Osoby z kilkuletnim stażem członkowskim dość dobrze pamiętają nieodległą wcale historię i nie odważają się na tego typu publicystyczne uproszczenia, pod stawianą określoną tezę.

Można by mniemać, że za „apogeum” i wymienione skutki kryzysu roku 2013 – autorzy artykułu chcą obarczyć winą konkretne osoby, a przede wszystkim pełniącego tą funkcje od grudnia 2011 – obecnego Prezesa _ Jacka Tabisza.

 

Zatem przybliżmy czytelników parę istotnych informacji faktograficznych.

 

Bynajmniej trudno nam bronić nieobecnych już w PSR-ze - 5 byłych członków i członkiń, 7-osobowego zarządu, potwierdzonego lub uzupełnionego na Zgromadzeniu Delegatów w grudniu 2012 roku, z których 1 była równolegle Prezeską Oddziału PSR Kraków, a 4 było autorami tzw. „Manifestu – Rozwój PSR”. Dokumentu quasi programowego, tworzonego za plecami wszystkich członków PSR-u - nie tylko Prezesa Tabisza. Pełnego personalnych ataków na niego i w zupełności oderwanego od stowarzyszeniowych realiów, sprzecznego ze statutowymi celami PSR-u oraz równie statutową linią decyzji programowych i uchwał wcześniejszych zgromadzeń delegatów, odpowiedzialnych za kształtowanie polityki PSR-u i rozliczających z tego swój organ wykonawczy, czyli Zarząd Główny. Ten kuriozalny dokument i sposób wymuszania dyskusji nad nim w oddziałach lokalnych, spotkał się ze zdecydowanym odrzuceniem przez większość członków, jako infantylny i ośmieszający Stowarzyszenie.

 

Ale nie to było powodem statutowej decyzji Głównego Sądu Koleżeńskiego o zakazie pełnienia funkcji w PSR-ze, przez okres 4 lat, dla 3 byłych członków ZG. W 1 przypadku - nawet dwukrotnego orzeczenia GSK – w tym raz na wniosek całej 3-osobowej Głównej Komisji Rewizyjnej, złożonej w 2/3 z kolegów z Oddziału PSR Kraków. Cała trójka zgodnie została ukarana za łamanie i próby obchodzenia naszego statutu, oraz za blokowanie członkom PSR wewnętrznej komunikacji, poprzez zawłaszczanie (osoby wg nich „nieprawomyślne”, łącznie z prezesem PSR, zostały po prostu odcięte od możliwości komunikacji z większością członków PSR)i wykorzystywanie oficjalnych list mailingowych PSR-u, do promowania sprzecznego ze statutem „manifestu”. Gdyby tego było jeszcze mało, po tej decyzji GSK z końca czerwca 2013, w niezgodzie na jego orzeczenie, byli koledzy z Zarządu Głównego, urządzili nam trwający ponad miesiąc festiwal wandalizmu względem intelektualnych zasobów PSR-u, w postaci zawłaszczenia haseł dostępu do strony psr.org.pl, czy usunięcia prawadministracyjnych PSR-owych stron tematycznych na facebooku, osobom, które je stworzyły i miały prawa do ich użytkowania. Potem odzyskiwanych żmudnie różnymi sposobami – włącznie z informatycznym przechwyceniem powrotnym - dostępu do oficjalnej strony PSR-u, przez oficjalny statutowy 4-osobowy Zarząd Główny, po kooptacji. Jak się potem okazało, przez ten miesiąc zdążono jeszcze zniszczyć fizycznie część zasobów strony PSR-owej oraz „pogubić” gdzieś część baz danych adresów mailowych.

 

Smutna to prawda i gorzka pigułka, która musiał nowy zarząd przełknąć – do tej pory zastanawiając się, czy zewnętrzne postępowanie sądowe – służyć będzie dobrze wizerunkowi całej organizacji i nie zniechęci do aktywności części jej członków i członkiń. Dodajmy jeszcze do kompletu - postawę czwartej autorki „manifestu” – byłej skarbniczki ZG, która do dziś nie rozliczyła się ze swoich obowiązków. W kwestii brakującej dokumentacji finansowej i kilku sprawach, skierowane zostało do niej pismo przedsądowe – dające jej cały czas szansę na zamknięcie spraw. Nikt nie zamierza się tak po prostu odgrywać – choć skala realnych strat jest widoczna.

 

O tym wszystkim wiedzieli doskonale autorzy artykułu „Quo Vadis” i dzielnie wspierali legalny Zarząd Główny – przynajmniej w deklaracjach. Obecna amnezja i tego typu sformułowania ogólne – jak wyżej zacytowaliśmy z ich tekstu, stanowią raczej o zadziwiającej zmianie nastawienia. Zaznaczmy na koniec tego epizodu, że nikt z wykluczonych statutowo, czy ukaranych decyzjami sądu koleżeńskiego osób – nawet nie podjął najmniejszej próby również wskazanych w statucie ścieżek odwoławczych i dochodzenia poniesionych rzekomo krzywd, o czym głośno informowali wszem i wobec, zanim zwyczajnie pouciekali z PSR-u, chcąc uniknąć zapewne pełnej formalnej odpowiedzialności za tak zakrojoną szeroko działalność na szkodę Stowarzyszenia. Możliwości oficjalnych było kilka i niech to też pobudzi wyobraźnię i myślenie czytelników i czytelniczek tego sprostowania, a twórcom artykułu odświeży trochę pamięć i pobudzi szare komórki.

 

Z kolei część byłych członków PSR Kraków, obrała sobie za cel aktywne wspieranie całej mało odpowiedzialnej czwórki byłych członków ZG i zupełne lekceważenie Statutu PSR, jego wewnętrznych procedur komunikacyjnych oraz zwykłych koleżeńskich zwyczajów. Do tej pory na forach Stowarzyszenia są widoczne setki postów i wpisów to potwierdzających. Natomiast we wspomnianym w „Quo Vadis PSR” – bardzo lekką ręką - artykule w "Przeglądzie" - pojawiły się zwyczajne nieprawdy na temat chęci udziału PSR w Dniach Świeckości, sposobu ich współfinansowania przez ZG, niestatutowych metod „rozwiązania” Oddziału PSR „Kraków” i inne. Wiceprezes Zarządu Głównego został przez "utraconych kolegów z Krakowa", publicznie, na forum kilkunastu stowarzyszeń nazwany "podszywającym się oszustem", choć w Krajowym Rejestrze Sądowym był wpisany, po złożeniu tam wyroków GSK i dokumentacji procesu kooptacji. "Utraceni koledzy z Krakowa" na bazie tego pomówienia zachęcali przedstawicieli kilkunastu organizacji do odrzucenia działań dotyczących współpracy w ramach Koalicji Postęp i Świeckość i zgodnych z umową na bazie której powstał KPIŚ. Kuriozalne były publicznie wyrażane tezy odnośnie PSR-u i jego terenowych oddziałów – jako „fanklubów Racjonalisty.pl” – co w równym stopniu oburzało pozostałych w organizacji członków PSR, jak i Naczelnego portalu – Mariusza Agnosiewicza. Przynajmniej nie słyszeliśmy wówczas o jakimś poparciu z jego strony dla zwyczajnie kłamliwych i uwłaczających treści, tak jak teraz czytamy o utracie całego oddziału z Krakowa i wylewanych z tego powodu „gorzkich żalach”. Sprostowanie Zarządu Głównego – rychło opublikowane przez Redakcję Tygodnika „Przegląd” – jak zwykle zakończyło sprawę ostatnim słowem należącym do statutowych organów PSR-u. Ale o tym już Mariuszowi i Ninie Sankari (która nota bene nadała ostateczny szlif sprostowaniu) - się znowuż zapomniało.

 

Na portalach Sofijon i Lewica pojawiło się kilka artykułów osoby związanej z grupą krakowską, sugerujących PSRowi współpracę z Mossadem (sic!), pomawiających władze stowarzyszenia o niestatutowe działania, uderzających również w publicystykę Andrzeja Koraszewskiego. Za nielegalną współpracę z obcym wywiadem w RP grozi wysoki wyrok, a zarzucanie jej bez żadnych podstaw, publicznie niewinnym osobom, jest klasycznym przykładem pomówienia, opisanego przez kodeks karny.

 

Nie można zapominać o jeszcze jednym „epizodzie” – z lipca 2013 roku – czyli kolejnym nieodpowiedzialnym kuriozum, jakim było jednoczesne ustąpienie z funkcji dwóch krakowskich członków Głównej Komisji Rewizyjnej PSR. Kroku celowo wymuszającym na ZG statutowe zwołanie Nadzwyczajnego Zgromadzenia Delegatów PSR do Łodzi – na początek września 2013. To, co delegat Agnosiewicz postrzega w kategoriach sielanki, bo się pojednał koleżeńsko po latach z wybraną wówczas do Zarządu Głównego – Niną Sankari – było w rzeczywistości pierwszym etapem porządkowania spraw po wyczynach byłych członków ZG i części byłych członków Oddziału PSR Kraków. Nie kto inny, ale 4-osobowy –przejściowy Zarząd Główny i cały czas ten sam jego Prezes Jacek Tabisz, pozostali członkowie innych organów PSR oraz stowarzyszeniowi informatycy, wykonali sporo pracy, by kosztowne dla PSR-u Nadzwyczajne Zgromadzenie Delegatów (3300 zł + wydatki własne delegatów) – mogło przebiegać nie tylko w miłej, ale jeszcze w twórczej atmosferze. Oboje autorów artykułu „Quo Vadis PSR” ręki do tego specjalnie nie przyłożyło - niestety. Teraz aspirują do miana jedynych sprawiedliwych, bo to akurat nic nie kosztuje, poza psuciem koleżeńskiej atmosfery.

 

Artykuł: "Utrata krakowskiego oddziału była dla organizacji dużą stratą. Stowarzyszenie racjonalistów nie jest monolitem. Każdy z oddziałów ma swoją specyfikę. Kraków był tym oddziałem, który był zorientowany bardziej niż inne na problematykę ogólnospołeczną”.

 

Sprostowanie: Cóż można napisać na tak głęboko filozoficzne sformułowanie ocenne, wybielające do tego poważne, publiczne pomówienia czynione przez kilku byłych członków PSR Kraków mających "swoją specyfikę". Tylko to, że nam także jest żal, bo z częścią osób, które opuściły, bądź statutowo musiały opuścić PSR – znaliśmy się parę lat i nie raz wspólnie coś robiliśmy. Ale tego typu postępowanie i posiadana w zasobach ZG – pełna dokumentacja konfliktu i działań organów statutowych – zmusza nas do śmiałego stwierdzenia, że dobrze jednak, iż nasze drogi się rozeszły, PSR nie stracił formalnie więcej niż 1/10 stanu osobowego, a za „martwe dusze” podawane w różnych liczbach, przez byłych członków organizacji – nie odpowiadamy. Mamy formalne rezygnacje, decyzje ZG, uchwały GKR i orzeczenia GSK. Nikt nigdy nie kwestionował ich statutowego charakteru, nawet w korespondencji wewnętrznej.

Co do tzw. „sznytu” społecznego Krakowian – to teza tyle ogólna, co nic nie wnosząca do obecnego dyskursu, bo przecież parę innych oddziałów też w tym duchu działało, a wrocławski – o wiele więcej i ciekawiej. Naszym zdaniem rzecz jasna, ale niech ktoś z nami rzetelnie polemizuje, w oparciu o fakty. Nikt nie narzucał oddziałom działań, starczało bardzo nawet swobodne opieranie się na celach statutowych PSR. Nie wykluczało to tematyki ogólnospołecznej. Kto chciał, ten się nią zajmował.

 

Artykuł: "Sytuację po kryzysie uporządkował nadzwyczajny zjazd z września 2013 w Łodzi. Dotarłem tam z dużym opóźnieniem, ponieważ okazało się, że dzień nadzwyczajnego zjazdu racjonalistów był jednocześnie jakąś kumulacją aktywności pielgrzymek dożynkowych. Niemniej sam zjazd był doświadczeniem bardzo pozytywnym. Kryzys stymulował jedność i ducha koncyliacji. Doszło do historycznych (w skali naszej małej historii) pojednań. Wracałem stamtąd w nastroju, który ostatni raz pamiętam z okresu zakładania organizacji”.

 

Sprostowanie: Pozwoliliśmy sobie powyżej nieco wyprostować ten sielankowy obraz oceny łódzkiego zjazdu. Ale było naprawdę sympatycznie i komu to przeszkadzało? :-).

 

Artykuł: "Niestety już kilka miesięcy później, na grudniowym zjeździe dorocznym (tym razem w Poznaniu) - wszystko wróciło w stare koleiny: wyrósł konflikt (mówiąc w dużym uproszczeniu) pomiędzy Warszawą a Wrocławiem. Zjazd zakończył się w ten sposób, że Warszawa wyszła jako przegrana i nie ma obecnie żadnego przedstawiciela w zarządzie. Można traktować to jako błąd niepełnej reprezentatywności zarządu, ale i można to zaakceptować w sytuacji silnych polaryzacji wewnętrznych (być może dobrze jest, by w takiej sytuacji jedna frakcja wzięła całą władzę, druga by wcieliła się w rolę głównej lecz konstruktywnej opozycji). Problemem jest natomiast dla mnie to, że wobec przegranych pojawiła się retoryka, która kilka miesięcy wcześniej doprowadziła do utraty Krakowa."

 

Sprostowanie: Pozwolimy sobie zbytnio nie komentować luźnych wywodów Mariusza Agnosiewicza – o tyle dziwnych, że 8 lat temu to właśnie Mariusz stworzył pierwszą i bazową do dziś wersję Statutu PSR-u. Opowiastki o konflikcie (nawet w uproszczeniu) między Warszawą i Wrocławiem, jakichś „frakcjach” wśród delegatów, „niepełnej reprezentatywności” zarządu – bo nie została do niego wybrana kandydująca dwukrotnie Nina Sankari z Oddziału PSR Warszawa itp. Spostrzeżenia delegata Mariusza – mają się tyle do statutu, wewnętrznej demokracji, czy tajnych i zgodnych z własnym zdaniem i sumieniem głosowaniach trzydziestu kilku delegatów, co … właściwie nie wiemy co? Upraszamy się tylko większej precyzji myślowej i szacunku dla procedur demokratycznych i decyzji najwyższej władzy w PSR-ze, jaką jest doroczne Zgromadzenie Delegatów. Reszta jest smutnym milczeniem.

 

Artykuł: "Nie stawiam się wyżej. Popełniałem te same błędy. Jednym z najtrwalszych konfliktów personalnych w PSR był mój konflikt z Niną Sankari. Pojednanie miało miejsce dopiero na tegorocznym nadzwyczajnym zjeździe. Kiedy byłem prezesem PSR byliśmy wraz z Niną głównymi kołami zamachowymi organizacji i zarządu. Nasz konflikt zniweczył tę synergię. Nieumiejętność jego zakończenia była największym błędem mojej prezesury. Życzę dzisiejszym władzom stowarzyszenia, by nie powtarzali moich dawnych błędów”.

 

Sprostowanie: Mariusz Agnosiewicz nigdy nie został postawiony w tak trudnej sytuacji, z jaką mieliśmy wszyscy do czynienia w roku 2013 – choć dla przypomnienia zachęcamy go do odświeżenia pamięci i przeczytania na Racjonaliście.pl sprawozdania ze zjazdu w Warszawie w Hotelu „Metalowców” – gdy był wybierany na kolejną roczną kadencję prezesowską. Tam więcej miałby sobie do zarzucenia, niż tylko wspomnienie pokłóconych nieźle rok później w Krakowie „kół zamachowych PSR-u”. Nikt nie czynił publicznych histerii z niedociągnięć, błędów i bałaganu finansowego w PSR-ze, za który tak łacno teraz „tandem zamachowy” próbuje bezrefleksyjnie oceniać innych (w tym Nina Sankari samą siebie, jako była wiceprezeska ZG. Metoda „na Franciszka” nie działa na ateistów i racjonalistów, więc niech były i pierwszy Prezes PSR-u, nie uprawia tu samobiczowania, które i tak wygląda zwyczajnie nieszczerze.

 

Teraz już miejsce na odniesienie się do słów w części artykułu, sygnowanej przez Ninę Sankari, choć oczywistą jest rzeczą, że oboje solidarnie podpisali się pod całą treścią, a Naczelny Racjonalisty.pl, w pełni świadomie opublikował krytyczny materiał na portalu.

 

Artykuł: Jacek Tabisz, Prezes PSR wybrany na drugą kadencję, opublikował na łamach Racjonalisty relację ze Zjazdu Delegatów Stowarzyszenia, który odbył się w Poznaniu w dniach 30 listopada — 1 grudnia 2013 r. Tekst ten ogranicza się do przedstawienia wyników wyborów nowych władz PSR i omówienia wybranych zmian wniesionych do Statutu Stowarzyszenia przez Zjazd. Omawia także krótko towarzyszący Zjazdowi Festiwal Racjonalistyczny. A szkoda, że tylko tyle. Zjazd Delegatów odbył się w roku, który był naznaczony wybuchem najpoważniejszego w 8-letniej historii Stowarzyszenia konfliktu, w wyniku którego najpierw doszło do paraliżu władz Stowarzyszenia przez działania uznane przez Główny Sąd Koleżeński i Główną Komisję Rewizyjną za niestatutowe, co skutkowało usunięciem bądź rezygnacją wszystkich poza Jackiem Tabiszem członków ówczesnego Zarządu Głównego i większości składu pozostałych organów PSR".

 

Sprostowanie: Co ma sprawozdanie z tego, co było w Poznaniu, z rozczarowaniem poznańskiej kandydatki – najpierw na Prezeskę, a potem na członkinię ZG – już po wyborze Jacka Tabisza na Prezesa – to my nie wiemy? Relacja z naszego Zgromadzenia Delegatów i z jego najważniejszymi postanowieniami – arbitralnie zdjęta z głównej strony Racjonalisty i wrzucona na jego niewidoczne opłotki przez Mariusza Agnosiewicza – nie jest stenogramem, ani publicznym „praniem brudów”, na co tak chętnie pozwolił sobie duet autorski w „Quo Vadis PSR?”. Jedynym i dość śmiesznym argumentem w komentarzach Mariusza, za ukrywaniem wiążących decyzji ZD w Poznaniu, była subiektywna ocena wykładów Festiwalu Racjonalistycznego, który w żadnej mierze nie jest działaniem statutowych, tylko imprezą towarzyszącą i nie ma żadnej mocy wiążącej – jak seria wyborów organów i uchwał ZD. Stanowi też naszym zdaniem jednostronne pogwałcenie Porozumienia o współpracy między PSR a Fundacją Wolnej Myśli – czyli Racjonalistą.pl, co chcąc – nie chcąc musi się spotkać za jakąś formą przemyślenia przez ZG funkcjonowania umowy, która nie przeszkadza autorom artykułu i jednocześnie wieloletnim członkom PSR pisania dowolności na Racjonaliście. To chyba oczywiste, dlaczego Prezes nie chciał opisywać tego przykrego konfliktu w otwartym, publicznym tekście. Od dawna stara się promować zarówno PSR jak i Racjonalistę.pl i dziwić się można tylko Ninie Sankari, która tak usilnie domaga się dogłębnego i publicznego opisywania konfliktu wewnętrznego, a wcześniej (także w Poznaniu) wielokrotnie nawoływała, by wreszcie przestać zajmować się zamkniętymi sprawami i koncentrować się na nowych zadaniach. Jak ona godzi ten osobisty dualizm – doprawdy nie nam już to stwierdzać.

 

Artykuł: „Konflikt był tak poważny, że zagrażał integralności Stowarzyszenia i gdyby nie zdecydowane wsparcie Oddziału Warszawskiego w tamtym momencie, po opustoszeniu Oddziału Krakowskiego (i jego niestatutowym samorozwiązaniu się) oraz Katowickiego niewiele po organizacji by pozostało”.

 

Sprostowanie: Wiele osób włączyło się w ratowanie stowarzyszenia. Nina Sankari ani razu otwarcie nie włączyła się w krytykę niegodnych wyczynów osób z Krakowa, co pozwoliło jej później opłakiwać "utraconych kolegów". Gdyby łamiąca statut i zasady współżycia, grupa przejęła stowarzyszenie metodami pozastarutowymi, najprawdopodobniej musielibyśmy skierować sprawę do sądu. Nadal jest to rozważane, z uwagi na pojawiające się w przestrzeni publicznej pomówienia, zaś jedynym przeciwskazaniem jest chęć skupienia się na celach działalności pozytywnej. Nikt rozsądny, reprezentujący demokratyczne organy Stowarzyszenia – nie godził się na dalsze zawłaszczanie PSR-u i dorobku wszystkich jego członków. A Nina Sankari – w apogeum konfliktu, zajmowała się swoimi urażonymi ambicjami i straszyła wszystkich swoim odejściem z PSR-u. Oczywiście nie po raz pierwszy i po raz kolejny nie realizując swych obietnic. Co do aktywnej roli części członków Oddziału PSR Warszawa podczas kryzysu pozwalamy sobie mieć odrębną ocenę i nazwać prezentowaną postawę jako bierne wyczekiwanie na rozwój wypadków. Na pewno nie w Warszawie ważyły się losy statutowego porządkowania sytuacji w PSR-ze. Co by ew. pozostało po organizacji – nie nam oceniać – bo nie zajmujemy się wróżbiarstwem stosowanym. Dobrze, że przynajmniej zgadza się z „niestatutowym samorozwiązaniem się oddziału krakowskiego”, czym potwierdza absolutne dyletanctwo byłych kol.kol z Krakowa i chęć szkodzenia naszemu Stowarzyszeniu.

 

Artykuł: Gdyby na Zjeździe doszło do rzeczowej dyskusji na temat przyczyn konfliktu, jego przebiegu i skutków oraz wniosków na przyszłość z zaistniałej sytuacji, można byłoby uznać sprawę za zamkniętą i niewartą wspominania, a tym bardziej „wynoszenia" na zewnątrz, zgodnie ze świetnie się trzymającą nadal zasadą o „praniu brudów we własnym domu".

 

Sprostowanie: Autorka tych słów – Nina Sankari sama zaprzecza sobie i zbyt łatwo znajduje pretekst do zlekceważenia „świetnie się trzymającej nadal zasady o praniu brudów we własnym domu”. Dla wszystkich obecnych na zjeździe w Poznaniu oczywiste chyba jest, że w wyznaczonym i dostępnym dla delegatów czasie zrobiono i uchwalono wszystkie niezbędne decyzje – warunkujące formalne podsumowanie 2-letniej kadencji wszystkich organów PSR, wybrano nowe władze i wprowadzono szereg ważnych zmian statutowych. Gdyby np. improwizowaną autoprezentację własnej kandydatury na Prezeskę PSR – kol. Sankari – zamienić na dyskusję o źródłach kryzysu – pewnie jej wyrażone w artykule oczekiwania, w jakiejś mierze można byłoby spełnić. Prezes Tabisz – swoją kandydaturę z obszernym programem działania na 2 kadencję ogłosił delegatom już 2 tygodnie wcześniej. Nina Sankari postanowiła wystartować do kierowania organizacja z tzw. zaskoczenia i zgłosiła się na zjeździe. Wolno jej było oczywiście i tak – ale niech teraz nie ma pretensji do nikogo, a do delegatów szczególnie, że pochylili się nad wysłuchaniem jej programu wyborczego, polegającego głównie na głoszonych tyradach w negacji do działań Jacka Tabisza, z którym dopiero co – jako wiceprezeska wspólnie uchwalała większość decyzji Zarządu Głównego.

 

Artykuł: Bez obarczania Prezesa Jacka Tabisza winą za konflikt w obliczu niestatutowych działań drugiej strony, trudno oprzeć się zdziwieniu, że nie widzi on swojej odpowiedzialności za przebieg i skutki kryzysu, któremu ani nie potrafił zapobiec, ani zaproponować koncyliacyjnego rozwiązania. Niestety, bez rzetelnej debaty na temat kryzysu, nic nie chroni Stowarzyszenia przed jego powtórzeniem się. Sprowadzenie wielopłaszczyznowego konfliktu o podłożu ideowym, strukturalnym i funkcjonalnym do personalnej walki o władzę, niczego nie wyjaśnia i nie rozwiązuje.

 

Sprostowanie: Znowuż słowa wzajemnie się wykluczające – choćby o winie i nie winie Prezesa – jednocześnie. Od racjonalistów/ek wymagać można chyba odrobinę więcej precyzji w formułowaniu myśli, gdyż tego typu „mądrości” niczego do sensownego dyskursu nie wnoszą. Na czym polega „wielopłaszczyznowy konflikt o podłożu ideowym” – pewnie już nigdy się nie dowiemy – ale brzmi to ciekawie. Jeśli twórczym rozwinięciem myśli byłej wiceprezeski ZG ma być kolejny artykuł Mariusza Agnosiewicza na portalu Racjonalista.pl, z dnia 7 stycznia 2014 pt. „Neorenesans kontra Nowe Średniowiecze” – to tylko pogratulować fantazji o historycznym zderzeniu w PSR „dwóch frakcji - neohumanistycznej i retenbrackiej”. Ale to już osobny temat, również negatywnie zweryfikowany przez dyskutujących o nim przedstawicieli środowiska racjonalistycznego.

 

Artukuł: W tym kontekście negatywny odbiór krytycznych uwag zgłaszanych na Zjeździe na temat modelu zarządzania Stowarzyszeniem, w tym licznych błędów w zarządzaniu finansami PSR oraz w sferze formalno-prawnej budzi niepokój i rozczarowanie.

 

Sprostowanie: Tu niestety Nina Sankari popłynęła już kompletnie i to w niebezpieczną sferę insynuacji i pomówień za rzekome „liczne błędy w zarządzaniu finansami PSR oraz w sferze formalno-prawnej”. Co do sfery formalno-prawnej – to zupełnie nie mamy pojęcia – co poetka miała na myśli. Natomiast wydarzenia ostatniego miesiąca i odbyta na forum wewnętrznym PSR dyskusja w kwestiach finansów Stowarzyszenia – w pełni potwierdziła, jak dalece była członkini Zarządu Głównego myliła się w lekkomyślnych ocenach – współoskarżając także siebie za te ponoć „liczne błędy w zarządzaniu finansami”.

 

Artykuł: Historię piszą zwycięzcy. Może jednak warto posłuchać także głosu przegranych

 

Nie wypada się już krytycznie „pastwić” nad innymi ocennymi i bezprzykładowymi tezami duetu autorskiego. Zatem tą zacytowaną powyżej „złotą myślą” z końca artykułu Mariusza Agnosiewicza i Niny Sankari – pozwalamy sobie zakończyć to obszerne sprostowanie. Śmiąc twierdzić jednocześnie, że myślenie w kategoriach „wygrani-przegrani” w obliczu zjazdowych – normalnych, demokratycznych i statutowych procedur – brzmi zwyczajnie niepoważnie.

 

Ostatnio zmieniany czwartek, 06 luty 2014 01:02

Racjonalista TV

Listy z naszego sadu

Towarzystwo Humanistyczne

Działania stowarzyszenia

Ateist Alliance International

European Humanist Federation

Nasi partnerzy:

   

Towarzystwo Humanistyczne Freidenker Barnim e.V. Freireligiöse Gemeinde Wiesbaden

  

Dachverband Freier Weltanschauungsgemeinschaften e.V. Občanské sdružení ateistů České republiky

• Polityka plików Cookie • Mapa Strony • Kontakt •
(C) 2005-2015 Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów