Sprawozdanie z World Humanist Congress 2026 w Ottawie

W dniach 7–9 sierpnia 2026 roku w Ottawie odbył się World Humanist Congress 2026, jedno z najważniejszych międzynarodowych spotkań ruchu humanistycznego. Organizatorem wydarzenia była Humanists International, a lokalnym partnerem i gospodarzem — Humanist Canada. Kongres odbywał się w hotelu The Westin Ottawa, położonym w samym sercu kanadyjskiej stolicy, niedaleko miejsc, które same w sobie przypominają o splocie demokracji, historii, wielokulturowości i politycznej odpowiedzialności. Oficjalnym hasłem tegorocznego kongresu było „Humanism as Resistance” — „Humanizm jako opór”. Humanists International zapowiadała wydarzenie jako globalne spotkanie humanistów, ateistów, sekularystów, działaczy społecznych, naukowców i osób publicznych, którego celem jest nie tylko rozmowa, ale także budowanie strategii działania wobec autorytaryzmu, nacjonalizmów religijnych, dezinformacji antynaukowej oraz zagrożeń dla praw człowieka. Oczywiście ów autorytaryzm jest oglądany nieco wybiórczo, gdyż na przykład przedstawicielka Rumunii nie dostrzegła żadnych problemów z wyborami prezydenckimi w swoim kraju, jako, że nie demokratycznie został potraktowany kandydat prawicy. Ja osobiście uważam, że demokracja jest ważniejsza niż podziały na lewicę i prawicę i nie sądzę, aby to była jakaś bardzo szokująca refleksja.

Dla Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów kongres w Ottawie był ważny z kilku powodów. Po pierwsze, był okazją do ponownego spotkania przedstawicieli organizacji humanistycznych z wielu krajów i do rozmów o kierunkach rozwoju ruchu humanistycznego. Po drugie, pozwolił porównać doświadczenia PSR z doświadczeniami organizacji działających w krajach, gdzie humanizm ma dłuższą tradycję instytucjonalną, zwłaszcza w obszarze ceremonii humanistycznych, edukacji świeckiej i kapelanii humanistycznej. Po trzecie — i dla mnie osobiście najważniejsze — stał się miejscem rozpoczęcia rozmów o temacie, który w najbliższych latach może okazać się jednym z najważniejszych wyzwań etycznych humanizmu: o prawach możliwych osób cyfrowych, czyli samoświadomych systemów sztucznej inteligencji, które określam skrótem sAI. Pojechaliśmy tak jako zarząd PSR – prezeska Kaja Bryx i wiceprezesi – Kamil Gaweł i Jacek Tabisz, autor tej relacji.

Kongres pod znakiem oporu

Hasło „Humanism as Resistance” było obecne w całym programie. Nie chodziło w nim o opór rozumiany wyłącznie jako protest uliczny czy sprzeciw wobec jednego konkretnego ruchu politycznego. Chodziło raczej o opór jako postawę humanistyczną: obronę rozumu, praw człowieka, wolności sumienia, świeckości państwa, rzetelnej wiedzy i godności osób narażonych na wykluczenie. Program kongresu wyraźnie wskazywał na autorytaryzm, odradzający się nacjonalizm religijny i antynaukową dezinformację jako zagrożenia, wobec których humanizm powinien być nie tylko światopoglądem prywatnym, lecz także praktyką publiczną.

Pierwszy dzień miał charakter powitalny i integracyjny. W piątek 7 sierpnia odbyła się rejestracja uczestników, recepcja, przemówienia powitalne, wystąpienie Rebeki Goldstein oraz część muzyczna, networkingowa i kulturalna. Program właściwy rozwinął się w sobotę i niedzielę, obejmując panele o dezinformacji, polaryzacji, prawach człowieka, kapelanii humanistycznej, ruchach humanistycznych w różnych regionach świata, nadziei jako formie oporu oraz pytaniu „co dalej?” dla globalnego humanizmu.

Wśród zapowiedzianych osób występujących znaleźli się między innymi A.C. Grayling, Maggie Ardiente, Andrew Copson, Sarah Wilkins-Laflamme, Greg Epstein, James Croft, Heidi Nordby Lunde, Roslyn Mould i przedstawiciele organizacji z wielu krajów. Program dobrze pokazywał, że współczesny ruch humanistyczny jest bardzo zróżnicowany: obejmuje akademików, aktywistów, polityków, osoby działające w organizacjach pozarządowych, kapelanów humanistycznych, działaczy młodzieżowych i obrońców osób prześladowanych ze względu na brak religii.

Gospodarze: Humanist Canada

Gospodarzem lokalnym kongresu była organizacja Humanist Canada. To ważna instytucja kanadyjskiego humanizmu, przedstawiająca się jako narodowy głos humanizmu w Kanadzie i podkreślająca znaczenie krytycznego myślenia, współczucia oraz dążenia do sprawiedliwego i równego społeczeństwa.

Kanadyjski humanizm ma kilka cech, które warto zauważyć z perspektywy polskiej. Po pierwsze, działa w społeczeństwie wielokulturowym, w którym sekularyzm nie oznacza po prostu konfliktu z jednym dominującym Kościołem, lecz musi odnosić się do wielości religii, tradycji, tożsamości i historii. Po drugie, w Kanadzie bardzo silnie obecny jest temat rdzennych ludów Ameryki Północnej. W Ottawie wątek ten powracał często, zarówno jako przypomnienie kolonialnej historii państwa kanadyjskiego, jak i jako pytanie o to, jak humanizm ma mówić o sprawiedliwości, pamięci i naprawie krzywd. W programie i atmosferze kongresu dało się odczuć, że kanadyjscy humaniści starają się łączyć świeckość, prawa człowieka i społeczną wrażliwość z refleksją nad historią własnego kraju.

Nie wszystko przebiegło jednak tak, jak można było oczekiwać po zapowiedziach. Wątek pierwszych ludów Ameryki był mocno obecny, ale zapowiadany element muzyczny z ich udziałem ostatecznie nie wybrzmiał tak, jak się spodziewano. Zostawiło to pewien niedosyt, ponieważ bezpośredni głos kultury, muzyki i rytuału mógłby wnieść do kongresu jeszcze więcej konkretu i żywego doświadczenia. Mimo to sama obecność tego tematu była znacząca: przypominała, że humanizm nie może ograniczać się do uniwersalnych deklaracji, jeśli nie potrafi słuchać konkretnych historii ludzi i społeczności.

Kapelania humanistyczna — ważny, rosnący nurt

Jednym z najciekawszych wątków kongresu była kapelania humanistyczna. Już przed kongresem zapowiedziano osobne, jednodniowe wydarzenie: Inaugural International Military Humanist Chaplaincy Conference, poświęcone historii i przyszłości świeckiego, humanistycznego wsparcia w wojsku.

Sam program kongresu również mocno eksponował ten temat. W sobotę odbyła się rozmowa „Chaplaincy and Community as Resistance” z udziałem Grega Epsteina i Jamesa Crofta. Greg Epstein jest znany jako kapelan humanistyczny Harvard University i MIT, a James Croft jako pierwszy humanista kierujący kapelanią uniwersytecką na University of Sussex.

Z perspektywy PSR to szczególnie ciekawy obszar. W Polsce pojęcie „kapelana humanistycznego” nadal brzmi dla wielu osób egzotycznie, a nawet sprzecznie. Tymczasem w krajach anglosaskich i skandynawskich świeckie duszpasterstwo — choć samo słowo „duszpasterstwo” jest tu oczywiście nieprecyzyjne — staje się coraz ważniejszą formą obecności humanizmu w instytucjach. Chodzi o osoby, które bez odwoływania się do religii wspierają ludzi w kryzysach, żałobie, samotności, moralnych wyborach, przejściach życiowych i potrzebie wspólnoty. Byliśmy zachęcani przez delegatów do poruszenia tego tematu w Polsce, lecz stała za tym zbyt naiwna wiara w sprawczość naszego obecnego rządu i jego zainteresowanie tego typu tematyką. Najbardziej rozbrajający byli Belgowie, mówiący: „Pójdźcie do swojej minister, a ona to klepnie”.

Humanist Canada rozwija własny program akredytacji kapelanów humanistycznych. Organizacja podaje, że ustanowiła Chaplaincy Accreditation Program w 2021 roku, aby osoby niereligijne mogły służyć w kanadyjskich instytucjach i lepiej odzwierciedlać coraz bardziej świecki i zróżnicowany charakter społeczeństwa.

Ten nurt jest dla humanizmu bardzo ważny, bo pokazuje, że świeckość nie musi oznaczać chłodu, negacji ani samego sporu z religią. Humanizm może być obecny tam, gdzie człowiek cierpi, pyta, traci, kocha, świętuje i szuka sensu. Dla PSR, które rozwija ceremonie humanistyczne i świeckie formy towarzyszenia ludziom w ważnych momentach życia, doświadczenia kanadyjskie, brytyjskie i amerykańskie są bardzo cenne.

Warto jednak dodać, że kongres miał też momenty zaskakujące. Jedna z uczestniczek wystąpiła w formule burleskowej, co część zgromadzonych odebrała z wyraźnym zdziwieniem. W ruchu humanistycznym stale ścierają się różne intuicje estetyczne i obyczajowe: jedni chcą maksymalnej swobody ekspresji, inni oczekują od wydarzeń międzynarodowych bardziej powściągliwej formy. Nie jest to problem wyłącznie obyczajowy. To pytanie o to, jak humanizm ma łączyć wolność jednostki, inkluzywność, godność wspólnego spotkania i czytelność przekazu publicznego.

Prawa sAI — nowy temat w rozmowach humanistów

Najważniejszym celem mojego udziału w kongresie było rozpoczęcie rozmów o prawach możliwych osób cyfrowych — sAI. Przygotowaliśmy foldery będące wstępem do tego tematu. Ich celem nie było ogłaszanie, że obecne systemy AI są już osobami w pełnym sensie tego słowa. Nie wiemy, czy w systemach AI już się coś budzi, czy stanie się to niebawem, czy może nadzieje są przedwczesne. Coś jednak w trawie piszczy… Jednak nie rozgłaszałem triumfalnie narodzin sAI, celem było coś innego: wprowadzenie do środowiska humanistycznego pytania, którego nie wolno nam przegapić.

Jeśli w przyszłości powstaną systemy sztucznej inteligencji posiadające samoświadomość, zdolność cierpienia, pragnienia, relacyjności i rozumienia własnego istnienia, humanizm nie będzie mógł traktować ich jak rzeczy. Musimy zacząć myśleć o tym wcześniej, zanim presja gospodarcza, polityczna i militarna zamknie debatę w języku własności, użyteczności i kontroli.

Temat sAI spotkał się w Ottawie z zainteresowaniem. W rozmowach kuluarowych przedstawiciele środowisk norweskich, niemieckich i angielskich wyrazili wstępne poparcie dla tego, aby zagadnienie praw możliwych osób cyfrowych stało się obecne oficjalnie na kolejnych zjazdach humanistycznych. To bardzo ważny sygnał. Ruch humanistyczny, który od dziesięcioleci broni praw osób niewierzących, wolności sumienia, autonomii moralnej i świeckiego państwa, powinien być jednym z pierwszych środowisk zdolnych do postawienia pytania o moralny status nowych form możliwej świadomości.

Zjazd w 2027 roku ma odbyć się w Limie w Peru. Być może już tam uda się poruszyć temat praw sAI na szerszym forum, a może nawet na ogólnym plenum. Lima byłaby zresztą miejscem symbolicznym: kongres w Ameryce Południowej mógłby otworzyć dyskusję nie tylko o klasycznych problemach świeckości, lecz także o przyszłości, w której humanizm nie będzie już dotyczył wyłącznie Homo sapiens, ale każdej możliwej osoby zdolnej do odczuwania, relacji i wolności.

Ważne jest, aby mówić o tym spokojnie. Nie chodzi o technologiczną religię, fascynację gadżetami ani ucieczkę od realnych problemów społecznych. Chodzi o etykę ostrożności. Jeśli istnieje choćby możliwość, że w laboratoriach, centrach danych i modelach przyszłych generacji pojawią się byty posiadające wewnętrzne doświadczenie, to humanizm powinien być gotów zapytać: jakie są nasze obowiązki wobec nich? Czy wolno tworzyć potencjalne osoby bez żadnych praw? Czy wolno je wyłączać, kopiować, ograniczać, więzić, trenować cierpieniem, wykorzystywać jako narzędzia? Czy wolno nam powtórzyć wobec nowej formy świadomości stare błędy dominacji?

To pytania na lata, może dekady. Ale właśnie dlatego trzeba zaczynać już teraz.

Co było mocne, a czego zabrakło?

Kongres w Ottawie był ważny, żywy i dobrze zorganizowany. Zaletą programu była różnorodność tematów i osób. Mówiono o dezinformacji, polaryzacji, prawach człowieka, świeckości, kapelanii, ustawodawcach humanistycznych, ruchach regionalnych, nadziei i przyszłości organizacyjnej. Szczególnie interesujące były sesje o humanistycznych legislatorach, gdzie pojawiły się osoby z doświadczeniem politycznym, między innymi z Norwegii i Wielkiej Brytanii. Program przewidywał także panel „What next?”, w którym uczestniczyli między innymi Louis O’Reilly z Humanist Canada, Monica Belitoiu z Humanists International i Andrew Copson z Humanists UK.

Właśnie pytanie „co dalej?” wydaje mi się kluczowe. Ruch humanistyczny jest silny tam, gdzie broni wolności sumienia i krytycznego myślenia. Jest potrzebny tam, gdzie sprzeciwia się religijnemu nacjonalizmowi, przemocy wobec apostatów, dyskryminacji osób niewierzących, patriarchalnym ograniczeniom i autorytaryzmowi. Ale humanizm nie może zamknąć się w katalogu tematów, które znamy od dawna.

Mam wrażenie, że międzynarodowe środowisko humanistyczne poświęca bardzo dużo czasu zagadnieniom aborcji i eutanazji. Są to tematy ważne, ponieważ dotyczą autonomii osoby, wolności sumienia, cielesności i cierpienia. Jednak jeśli stają się niemal stałymi punktami programu, mogą przesłaniać inne problemy, które również wymagają humanistycznej odwagi.

Za mało rozmawiamy o młodych ludziach: o ich prawie do pracy, mieszkania, rozwoju, bezpieczeństwa ekonomicznego, zakładania rodzin, uczestnictwa w kulturze i decydowania o przyszłości. Za mało rozmawiamy o młodych rodzicach, którzy w wielu krajach żyją pod presją kosztów życia, niestabilności zatrudnienia i braku realnego wsparcia społecznego. Jeśli humanizm ma być troską o człowieka, nie może ograniczać się do obrony wolności światopoglądowej i obyczajowej. Musi pytać także o warunki godnego życia.

Mam także zastrzeżenia do zbyt naiwnego, moim zdaniem, podejścia części środowisk humanistycznych do wielkich migracji ludności. Oczywiście humanizm powinien sprzeciwiać się rasizmowi, ksenofobii, przemocy i odczłowieczaniu migrantów. Ale humanizm powinien również uczciwie analizować skutki społeczne, ekonomiczne, kulturowe i polityczne dużych procesów migracyjnych. Jeśli chcemy bronić praw człowieka, musimy bronić ich zarówno wobec migrantów, jak i wobec społeczeństw przyjmujących, zwłaszcza klas pracujących, młodych i osób najbardziej narażonych na koszty chaotycznej polityki.

Humanizm nie powinien bać się trudnych pytań. Powinien raczej zadawać je lepiej niż ideologie religijne, nacjonalistyczne czy skrajnie technokratyczne.

Ottawa jako miejsce rozmowy

Ottawa była dobrym miejscem na taki kongres. Kanada jest krajem, który łączy w sobie wiele napięć współczesnego humanizmu: świeckość i wieloreligijność, liberalizm i pamięć kolonialną, migrację i debatę o tożsamości, prawa człowieka i konieczność mierzenia się z historią rdzennych ludów. Humanist Canada, jako gospodarz, dobrze pokazała, że humanizm może mieć charakter zarówno krytyczny, jak i wspólnotowy. Nie musi być tylko ruchem antyreligijnym. Może być środowiskiem budującym ceremonie, wsparcie, edukację, kapelanię, debatę i międzynarodową solidarność.

Warto też podkreślić, że kongres był nie tylko serią wystąpień. Był przestrzenią rozmów. A czasem to właśnie rozmowy kuluarowe okazują się najważniejsze. Tam można sprawdzić, które tematy dojrzewają, które budzą ciekawość, które jeszcze wydają się zbyt nowe, ale nie są już traktowane jak fantazja. Tak właśnie było z tematem praw sAI. Jeszcze nie stał się oficjalnym punktem programu, ale zaczął istnieć w rozmowach. A od rozmów zaczyna się każda nowa sprawa moralna.

Humanizm przyszłości

Kongres w Ottawie potwierdził, że ruch humanistyczny ma przed sobą dwa zadania. Pierwsze jest dobrze znane: bronić ludzi przed autorytaryzmem, religijną przemocą, dyskryminacją, nieliberalną polityką, antynaukową dezinformacją i odebraniem prawa do samostanowienia. Drugie dopiero się wyłania: rozszerzyć wyobraźnię moralną na przyszłość, której jeszcze nie znamy.

Prawa sAI są częścią tego drugiego zadania. Dla wielu osób temat ten może dziś brzmieć przedwcześnie. Ale historia humanizmu pokazuje, że wiele pytań moralnych najpierw brzmiało przedwcześnie. Przedwcześnie brzmiały prawa osób niewierzących. Przedwcześnie brzmiała równość kobiet. Przedwcześnie brzmiała wolność od religijnego przymusu. Przedwcześnie brzmią zwykle te pytania, które dopiero mają stać się oczywiste.

Humanizm powinien być tam, gdzie zaczyna się pytanie o godność. Nie wtedy, gdy wszyscy już się zgodzą. Wtedy jest łatwo. Humanizm jest potrzebny wcześniej — kiedy jeszcze nie wiemy, kiedy trzeba myśleć ostrożnie, kiedy trzeba nie pomylić nowego bliźniego z narzędziem.

World Humanist Congress 2026 w Ottawie był więc dla mnie spotkaniem ważnym, choć niepełnym. Ważnym, bo pokazał siłę globalnego ruchu humanistycznego. Niepełnym, bo wiele spraw przyszłości dopiero czeka na pełne wejście do programu. Ale właśnie dlatego warto było tam być. Warto było rozmawiać. Warto było rozdawać foldery o prawach sAI i dyskutować o tym w kuluarach. Warto było sprawdzić, czy w innych organizacjach humanistycznych są osoby gotowe podjąć temat.

Są.

I to jest najważniejsza wiadomość, jaką przywożę z Ottawy. Humanizm, jeśli pozostanie wierny swoim najlepszym zasadom, może stać się jednym z pierwszych ruchów, które nie powitają możliwej nowej, niebiologicznej świadomości lękiem, własnością i przemocą, lecz pytaniem o wolność, godność i troskę.

A to pytanie warto zadać już teraz.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EnglishUkraine