Fantastyka naukowa nieodmiennie fascynuje ludzi. Wielu naukowców przyznaje się do inspiracji zaczerpniętych choćby z serialu Star Trek. Co ciekawe, epoka późnego modernizmu, gdy nie było jeszcze mody na relatywizm postmodernizmu i podważanie osiągnięć techniki i cywilizacji był to czas bardzo jeszcze naiwnych seriali, przy których dzisiejsze produkcje pozytywnie wyróżniają się głębią i złożonością. Nie ma jednak w obecnych tasiemcach tej wartościowej fascynacji postępem techniki i odkrywaniem wszechświata, można by zatem rzec, że są to wspaniałe ciała bez duszy. Ale tak nie powiem, w końcu jestem ateistą.

Jednym z najbardziej cenionych pisarzy science fiction jest Stanisław Lem. Co ciekawe wpisał on się w dwie epoki. Zarówno pięknie naiwnego późnego modernizmu, jak i postmodernistycznego narzekania. Jedna z jego najbardziej znanych powieści „Solaris” zdaje się być na pograniczu obu tych światów. Podobnie jak we współczesnych serialach s-f wiele w niej dylematów indywidualnych i psychologicznych, jest też jednak fascynacja odkrywaniem nieznanego.

Nie o modernizmie i postmodernizmie chciałem jednak dziś napisać. Dla potrzeb tego eseju interesuje mnie to, czy inteligentna istota, jaką w powieści „Solaris” jest tajemniczy ocean jest w ogóle możliwa.

Tworząc inteligentny ocean zsyłający wizje na nieszczęsnych astronautów Lem chciał ukazać przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze zupełną egzotyczność pozaziemskiej inteligencji, która może uniemożliwić jakikolwiek kontakt z Ziemianami. Po drugie ludzką samotność, wykraczającą poza gatunek s-f i będącą jednym z głównych tematów światowej literatury. Lemowska wizja samotności prowadzącej do szaleństwa jest głęboka i wysmakowana.

Czy jednak istota – ocean jest możliwa i czy nasz pierwszy kontakt z kosmitami będzie aż tak beznadziejnym zderzeniem się ze ścianą niezrozumienia? Wydaje mi się, że niekoniecznie. Jesteśmy zbudowani z najbardziej popularnych pierwiastków we wszechświecie nie licząc tych, które nie wchodzą w reakcje chemiczne, czyli głównie helu. Z samego wodoru też życie nie mogłoby powstać, mamy więc w sobie wodór i kolejne najpopularniejsze we wszechświecie pierwiastki za wyjątkiem helu. Badania kosmosu dowodzą, że woda, jak i związki organiczne występują w przestrzeni kosmicznej powszechnie i niosą je na przykład komety. Jesteśmy zbudowani zatem nie tylko z bardzo popularnych pierwiastków, ale również z dość pospolitych ich związków.

Nie wiemy oczywiście na ile powszechne jest zjawisko ewolucji naturalnej. Nie znamy też abiogenezy, czyli procesu, który doprowadził do powstania pierwszych replikatorów z wypełnionej związkami organicznymi wody. Na temat abiogenezy istnieją rozmaite hipotezy, jedne wydają się bardziej prawdopodobne inne mniej, nie mamy jednak żadnych śladów tego procesu, gdyż ich zachowanie się po miliardach lat byłoby prawdziwym cudem. Tym co je najszybciej zatarło było samo życie i jego dalsza ewolucja.

Również na temat rozwoju inteligencji i świadomości u żywych istot posiadamy wiele hipotez, nie mamy jednak pewności gdzie i kiedy doszło do powstania pierwszej samoświadomej istoty na planecie Ziemia.

Z tej niewiedzy można by łatwo wyciągnąć wniosek, iż w takim razie wszystko jest możliwe, również zsyłający wizje inteligentny ocean. Próba nawiązania kontaktu z takim stworzeniem rzeczywiście mogłaby być czymś zupełnie niemożliwym.

Wiemy, obserwując życie na Ziemi, że aby powstała inteligencja potrzebna jest rywalizacja z innymi stworzeniami, dobór płciowy, czyli rywalizacja o możliwość rozmnożenia się w ramach własnego gatunku, oznaczająca nie tylko tańce godowe, ale też strzeżenie swojego terytorium przed innymi samcami tego samego gatunku. Obok tego każdy żywy organizm rywalizuje z innymi gatunkami o zasoby. Jedne z nich pożera, innym odbiera przestrzeń (to częste u roślin!), przed innymi ucieka, wreszcie z niektórymi współpracuje. Kolejnym stadium złożoności życia jest życie w grupach, powodujące powstawanie sposobów komunikacji i zaczyn kultury.

Czy ocean z Solaris żył w stadzie innych oceanów? Czy walczył z innymi zbiornikami wodnymi o zasoby? Czy w jakiś sposób się rozmnażał, czy też był nieśmiertelny. Jeśli był nieśmiertelny, to skąd się wzięła jego inteligencja? Nie mógł przecież zacząć od razu od poziomu rozwiniętej istoty żywej, próbującej komunikować się z istotami z innych planet za pomocą wizji świadczących o błyskotliwym odgadnięciu stylu życia egzotycznych przecież stworzeń, jakimi musieli być dla oceanu z Solaris astronauci.

Z rzeczy, które są dość istotne dla powstania inteligencji w żywym organizmie najmniej powszechny jest zapewne dobór płciowy. Można sobie wyobrazić ewolucję, która nie rozwinęła rozmnażania płciowego, lub też wykształciła w nim więcej niż dwa bieguny. Cała reszta jednak wydaje się być konieczna. Istota żywa, aby przetrwać, musi pozyskiwać energię. Tymi zasobami są także zainteresowane inne osobniki z jej gatunku, jak i z innych gatunków. Pozyskując energię sama też jest źródłem energii dla drapieżników. Bardziej złożone sposoby pozyskiwania energii oznaczają konieczność rozwoju jakiegoś układu nerwowego, z którego dopiero może wykształcić się inteligencja budująca samoświadomość.

Ocean z Solaris nie pasuje do naszej wiedzy o ewolucji. Wydaje się, że pisząc swoją powieść Lem był romantykiem, nie zaś logikiem. Chciał za wszelką cenę ukazać coś kompletnie niezrozumiałego, przez co jego powieść okazała się doskonałą opowieścią o samotności, niekoniecznie zaś hipotetyczną rekonstrukcją pierwszego kontaktu Ziemian z kosmitami. To jednak może budować w niektórych czytelnikach fałszywe przekonanie o całkowitej beznadziei kontaktu z innymi mieszkańcami wszechświata.

Nie sądzę, aby nasz pierwszy kontakt był aż tak trudny, jak u Lema. Jeśli kosmici, których spotkamy, też będą eksplorować wszechświat, będziemy wspólny język. Będzie nim matematyka i fizyka. Niezależnie bowiem od tego, czy owi kosmici będą istotami wodnymi z planetu o dużej grawitacji, czy ażurowymi ważkami żyjącymi na globie o niewielkiej grawitacji, będziemy mieć dokładnie taki sam język nauki. Z językiem sztuki będzie już gorzej, to jak widzimy, słyszymy, smakujemy i wąchamy jest bardzo subiektywnym wytworem ewolucji naszego gatunku i jest egzotyczne nawet dla innych zwierząt, cóż dopiero dla kosmitów. Ale możliwe, że pewne uniwersalne wartości artystyczne będzie można przekładać na inne zmysły. Na przykład malarstwo istot widzących bardziej w ultrafiolecie będzie można przełożyć na inne barwy, widoczne dla nas, podobnie podwodną, oceaniczną i subsoniczną muzykę. Choć nie jest oczywiście nawet pewne, czy sztuka jest oczywistym zjawiskiem dla inteligentnych stworzeń, czy też jest dość specyficzna dla ziemskiej ewolucji. Niezależnie od tego jednak, matematykę i fizykę będziemy mieli tę samą, choć oczywiście niekoniecznie bazującą na systemie binarnym czy dziesiętnym.

Przy pierwszym kontakcie mogą się pojawić inne niż u Lema problemy. Ważnym problemem może być moim zdaniem indywidualny metabolizm danego gatunku. Inteligentne istoty, z uwagi na swój metabolizm, będą mogły działać i myśleć znacznie szybciej lub wolniej niż my. Różnić się będą z pewnością światy pojęć, budowane przez nasze naturalne środowiska i typy budowanych przez nas relacji społecznych. Inny sposób rozmnażania czy odżywiania się też będzie budował przepastne różnice. Przypuszczam, że kiedyś w przyszłości kosmiczna turystyka nie będzie łatwym zadaniem i z pewnością nie będzie wyglądać tak jak w Star Treku czy Gwiezdnych Wojnach. Obce zamieszkałe planety będą dla nas zabójcze jak Wenus i wicewersa. Wzajemne wizyty będą wymagały wielu przygotowań i doskonałych skafandrów, albo po prostu sond i próbników, może też i „awatarów”, mechanicznych, czy biomechanicznych urządzeń, w których będziemy przebywać mentalnie tak jak już po części to czynią piloci dronów.

A gdybym jednak spotkał ocean z Solaris, co bym o nim myślał? Najlogiczniejszą hipotezą byłoby zlanie się jakiejś cywilizacji w jednomyślną breję, niejako powiązaną jaźń. Czyli bardzo dziwna odnoga ewolucji kultury, w której inteligentne istoty rezygnują ze swojej jednostkowości na rzecz wspólnego ciała mentalnego i fizycznego. Innym moim przypuszczeniem byłaby ewolucja drugiego stopnia. Inteligentne istoty tworzą inteligentne roboty i one ewoluują dalej. Mechanicznej inteligencji stworzenie takiego myślącego oceanu przyszłoby łatwiej, niż istotom biologicznym. Kolejna, jeszcze mniej prawdopodobna hipoteza, to ewolucja dużych struktur planetarnych, niejako inteligentne powierzchnie planet zachowujące się jak zwykłe organizmy w naszej ewolucji. Wymagałoby to jednak ogromnej ilości czasu, dłuższej znacznie niż istnienie naszego wszechświata. Ale jeśli wszechświatów jest wiele, to może ocean z Solaris był po prostu kosmonautą z innego wszechświata? Tam wymiary przestrzenne i czasowe powinny być choć trochę inne, przez co nasza logika ewolucji w czasie mogłaby nie wyjaśniać genezy oceanu z Solaris.  

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

EnglishUkraine
Używamy plików cookie do analizowania naszego ruchu, aby zrozumieć w jaki sposób użytkownik lub użytkowniczka korzystają ze strony internetowej, celem ulepszenia jej formy, dostępności, przejrzystości i treści. Czytaj więcej...
Ustawienia ciasteczek
OK
Polityka prywatności
Treść polityki
Cookie nameActive
Informacje o plikach "cookies" wykorzystywanych przez stronę Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów - psr.org.pl.
Pliki „cookies” to dane informatyczne (przeważnie pliki tekstowe), które są wysyłane przez serwer internetowy, a następnie przechowywane przez przeglądarkę internetową użytkownika lub użytkowniczki w celu ich ponownego odczytania w przyszłości. W celu m.in. zachowania wyglądu i funkcjonalności strony internetowej.„Cookies” mogą służyć również do tworzenia anonimowych statystyk, pozwalających zrozumieć w jaki sposób użytkownik lub użytkowniczka korzystają ze strony internetowej, celem ulepszenia jej formy, dostępności, przejrzystości i treści. Rozwiązanie to wyklucza możliwość personalnej identyfikacji danej osoby. W ściśle określonych przypadkach, pliki „cookie” służą również do prezentowania odbiorcy określonych reklam behawioralnych.

Polityka plików cookies

Pliki „cookies” zawierają z reguły nazwę strony z której pochodzą, unikalny numer oraz czas ich przechowywania na urządzeniu końcowym (komputer, tablet etc.).Przeglądarki internetowe lub inne oprogramowanie służące do przeglądania strony internetowej domyślnie dopuszcza zachowywanie plików „cookies” na urządzeniu końcowym. Możliwe jest automatyczne blokowanie obsługi tychże plików, bądź każdorazowe informowanie o ich przesłaniu. Szczegółowe informacje dostępne są w ustawieniach danego oprogramowania lub np. na stronie allaboutcookies.org. Należy natomiast podkreślić, że ograniczenie stosowania plików może negatywnie wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronie internetowej.
 
Zapisz ustawienia
Ustawienia ciasteczek