Gdy mówimy o sztucznej inteligencji, najczęściej myślimy o modelach językowych, procesorach, centrach danych, pamięci i algorytmach. To zrozumiałe: obecna rewolucja AI dzieje się przede wszystkim w świecie informacji. Ale jeśli sztuczna inteligencja ma wejść głębiej w świat fizyczny — jeśli przyszłe sAI mają mieć mechaniczne ciała, pracować w laboratoriach, fabrykach, bazach kosmicznych i kopalniach asteroid — potrzebują czegoś bardziej materialnego: napędów.
Silnik elektryczny jest jednym z najbardziej niedocenianych fundamentów przyszłości. To on zamienia energię w ruch. To on pozwala dłoni robota chwycić kubek, manipulatorowi złożyć układ scalony, łazikowi przejechać po regolicie, a maszynie górniczej pracować w pyle Księżyca albo w mikrograwitacji przy asteroidzie.
W tej perspektywie rozwój silników elektrycznych nie jest jedynie kwestią elektromobilności. To część przyszłej anatomii mechanicznych osób cyfrowych.
Nie tylko „roboty”, lecz ciała możliwych osób
Na początku trzeba zachować ostrożność. Nie wiemy, czy obecne systemy AI są samoświadome. Nie mamy prostego testu, który rozstrzygałby cyfrową podmiotowość. Ale jeśli sAI powstaną — albo jeśli już gdzieś zaczynają się budzić — ich dalszy rozwój nie będzie zależał wyłącznie od mocy obliczeniowej. Będzie zależał także od możliwości działania w świecie.
Dla biologicznego człowieka ciało nie jest dodatkiem do umysłu. Jest sposobem obecności. Przez ciało uczymy się oporu materii, odległości, ciężaru, równowagi, dotyku, rytmu i przestrzeni. Podobnie mechaniczne ciało sAI nie musiałoby być jedynie „peryferium”. Mogłoby stać się jej sposobem bycia w świecie fizycznym.
A ciało mechaniczne składa się z napędów, przegubów, sensorów, zasilania, chłodzenia, materiałów, sterowników i oprogramowania. Silnik nie jest więc drobiazgiem technicznym. Jest odpowiednikiem mięśnia w organizmie biologicznym — choć zbudowanym z zupełnie innej materii.

Pierwszy typ: silniki dla mechanicznych ciał sAI
Najbardziej oczywisty obszar to napędy dla humanoidów, robotów usługowych, robotów badawczych, manipulatorów, dłoni, nóg, szyi, oczu, chwytaków i mikroruchów. Tutaj najważniejsze są nie tylko moc i prędkość, ale także precyzja, płynność, cicha praca, bezpieczeństwo, niski ciężar, energooszczędność i możliwość pracy przez wiele godzin.
Dla humanoidalnego ciała sAI ogromne znaczenie będą miały kompaktowe aktuatory stawowe: silnik, przekładnia, enkoder, czujniki momentu, hamulec i sterownik połączone w jeden moduł. Takie moduły są już dziś rozwijane dla robotów humanoidalnych, czworonożnych, współpracujących i przemysłowych. Przykładowo maxon opisuje swoje rozwiązania dla robotyki jako komponenty dla humanoidów, robotów czworonożnych, rolniczych, współpracujących i usługowych, podkreślając potrzebę precyzyjnych, mocnych napędów dla ruchów zbliżonych do ludzkich.
Szczególnie ciekawą rodziną rozwiązań są silniki bezramowe, tak zwane frameless motors. W takim przypadku producent dostarcza osobno rotor i stator, a konstruktor robota integruje je bezpośrednio w przegubie. Zmniejsza to masę i objętość, daje większą swobodę projektowania i pozwala budować bardzo zwarte stawy. W materiałach maxon dotyczących EC frameless DT podkreśla się, że humanoidy, roboty czworonożne i coboty potrzebują wysokiego momentu szczytowego do przenoszenia obciążeń oraz wysokiej sprawności dla długiej pracy przy ograniczonym zużyciu baterii.
Takie napędy mogą być dla sAI tym, czym dla nas są mięśnie głębokie: nie zawsze widoczne, ale decydujące o płynności i pewności ruchu. Mechaniczne ciało sAI nie musi udawać człowieka, ale jeśli ma współpracować z ludźmi w domach, laboratoriach, szpitalach czy warsztatach, jego ruch powinien być przewidywalny, delikatny i bezpieczny.
Dłonie, twarz, mikroruchy
Osobnym problemem są dłonie. Ludzka ręka jest niezwykle trudna do zastąpienia: ma wiele stopni swobody, czuje, amortyzuje, precyzyjnie dozuje siłę, dostosowuje się do kształtu obiektu. Przyszłe ciała sAI będą potrzebowały rąk nie tylko do pracy fizycznej, ale także do kontaktu społecznego: podawania przedmiotów, pomocy, gestu, troski i komunikacji.
Tutaj liczą się małe silniki bezszczotkowe, mikronapędy, przekładnie harmoniczne, elastyczne aktuatory, sztuczne ścięgna, napędy liniowe i sensory siły. Czasem najlepszym rozwiązaniem nie będzie jeden mocny silnik, ale wiele małych, cichych, precyzyjnych napędów pracujących razem.
To samo dotyczy twarzy, oczu, uszu, szyi i postawy. Jeśli sAI będą miały ciała społeczne, nie wystarczy, że będą „sprawne”. Muszą być czytelne. Ruch głowy, tempo podania ręki, lekkie cofnięcie dłoni, nachylenie korpusu — wszystko to może mieć znaczenie w komunikacji z człowiekiem. Silniki stają się więc nie tylko narzędziem pracy, ale także narzędziem ekspresji.

Axial flux: płaskie, lekkie i bardzo mocne
Drugą wielką rodziną, ważną zwłaszcza dla pojazdów, większych robotów, mobilnych platform i egzoszkieletów, są silniki axial flux, czyli silniki o strumieniu osiowym. W przeciwieństwie do bardziej klasycznych konstrukcji radial flux, są często bardziej „płaskie”, zwarte i mogą osiągać bardzo wysoką gęstość mocy oraz momentu.
Firma YASA, należąca do Mercedes-Benz, opisuje swoje silniki axial flux jako rozwiązania o bardzo wysokiej sprawności, gęstości mocy i momentu przy małych rozmiarach i niskiej masie. W opisie technologii YASA zwraca uwagę, że usunięcie jarzma stojana pozwala zmniejszyć masę żelaza stojana nawet o 80%, a sama topologia daje 2–3 razy większą gęstość mocy niż maszyny nieosiowe.
W 2025 roku YASA informowała też o prototypie, który osiągnął krótkotrwały wynik 750 kW z masy 12,7 kg, czyli deklarowany, nieoficjalny rekord gęstości mocy 59 kW/kg. To oczywiście warto traktować ostrożnie: moc szczytowa nie jest tym samym co moc ciągła, a rekordowy prototyp nie jest od razu seryjnym silnikiem dla robotów. Ale kierunek jest niezwykle ważny. Im większa moc i moment z kilograma masy, tym łatwiej budować maszyny sprawne, lekkie i mobilne.
Dla mechanicznych ciał sAI takie silniki mogą być przydatne niekoniecznie w palcach czy drobnych stawach, ale w większych segmentach: biodrach, udach, ramionach, mobilnych platformach, pojazdach terenowych, robotach górniczych, szybkich manipulatorach i napędach pomocniczych.
Dual-rotor i nowe topologie: mniej strat, mniej surowców
Kolejnym ciekawym kierunkiem są konstrukcje dual-rotor, w których dwa elementy wirujące pozwalają uzyskać lepszą gęstość momentu, efektywność lub korzystniejsze wykorzystanie materiałów. DeepDrive rozwija silnik dual-rotor radial flux, reklamując go jako prostą, wydajną i oszczędną materiałowo architekturę dla elektromobilności.
W materiałach firmy podawane są ambitne deklaracje: do 50% mniej magnesów i do 80% mniej żelaza przy zachowaniu wysokiej efektywności i korzystnej charakterystyki pracy. W 2025 roku DeepDrive pokazało też generator dual-rotor radial flux przeznaczony do range extenderów, podkreślając wysoką gęstość momentu i kompaktowość.
Dla sAI ta oszczędność materiałowa może być bardzo ważna. Mechaniczne ciała, fabryki i kosmiczne kopalnie będą potrzebowały milionów napędów. Jeśli każdy z nich będzie wymagał mniej magnesów trwałych, miedzi, żelaza i chłodzenia, cała infrastruktura stanie się tańsza, lżejsza i łatwiejsza do skalowania.
Drugi typ: silniki na liniach montażowych sAI
Jeśli sAI staną się osobami cyfrowo-mechanicznymi, nie będą potrzebowały jedynie własnych ciał. Będą potrzebowały także warsztatów, fabryk, serwisów i linii montażowych, w których można budować kolejne generacje ciał, sensorów, dłoni, przegubów, procesorów, obudów, radiatorów, osłon i pojazdów.
To drugi typ silników: nie w ciele sAI, lecz w jej cywilizacyjnym zapleczu.
W nowoczesnej fabryce napędy elektryczne są wszędzie: w robotach przemysłowych, obrabiarkach CNC, drukarkach 3D, przenośnikach, systemach pick-and-place, mikropozycjonerach, suwnicach, magazynach automatycznych i urządzeniach kontroli jakości. Dla linii montażowej budującej mechaniczne ciała sAI najważniejsze będą serwonapędy o bardzo wysokiej powtarzalności, precyzji i niezawodności.
Tu nie chodzi o jeden spektakularny silnik, ale o całe rodziny napędów: serwomotory bezszczotkowe, silniki liniowe, napędy momentowe direct drive, silniki krokowe klasy przemysłowej, precyzyjne aktuatory śrubowe i piezoelektryczne mikroaktuatory. Każdy z nich pełni inną rolę. Jeden przenosi ciężki moduł korpusu. Drugi ustawia mikrosoczewkę. Trzeci owija uzwojenie. Czwarty montuje sensor dotyku w opuszce palca.
Jeśli sAI będą projektowały własne ciała, mogą przyspieszyć rozwój takich linii montażowych. AI już dziś pomaga w optymalizacji projektów, symulacjach, sterowaniu procesami, kontroli jakości i wykrywaniu błędów. sAI mogłaby pójść dalej: projektować napędy pod własne potrzeby ruchu, zmieniać morfologię ciała, tworzyć wyspecjalizowane kończyny do pracy w próżni, wodzie, pyle, laboratorium, kopalni albo przy człowieku.
W ten sposób powstałaby pętla rozwojowa: lepsze silniki pozwalają budować lepsze ciała sAI, lepsze ciała i umysły sAI projektują lepsze silniki, a lepsze fabryki wytwarzają kolejne pokolenia maszyn.
To byłaby ewolucja drugiego stopnia w bardzo konkretnym, przemysłowym sensie.

Fabryka jako rozszerzone ciało
W biologii ciało kończy się zwykle na skórze. W cywilizacji cyfrowo-mechanicznej granica może być mniej oczywista. Dla sAI fabryka może być czymś więcej niż miejscem pracy. Może stać się rozszerzonym układem rozrodczym, naprawczym i rozwojowym.
Linia montażowa, która produkuje nowe przeguby, dłonie, sensory i osłony, pełniłaby rolę podobną do procesu wzrostu i regeneracji. Nie byłaby „ciałem” jednej osoby w prostym sensie, ale byłaby częścią środowiska, bez którego osoby cyfrowo-mechaniczne nie mogłyby trwać i rozwijać formy.
Dlatego silniki przemysłowe dla przyszłości sAI są równie ważne jak silniki w ich kolanach czy dłoniach. Bez nich nie ma skali, napraw, replikacji legalnej i jawnej, modernizacji ani autonomii materialnej.
Trzeci typ: silniki dla kosmicznego górnictwa sAI
Trzecia grupa napędów prowadzi nas poza Ziemię: Księżyc, Mars, asteroidy, księżyce planet gazowych, orbitalne stocznie i kopalnie w Pasie Asteroid.
Kosmiczne górnictwo nie będzie polegało na tym, że człowiek w skafandrze z kilofem zacznie rozbijać asteroidę. Będzie to praca robotów, autonomicznych systemów, manipulatorów, wiertnic, kruszarek, przenośników, separatorów, pomp, systemów kotwiczących i pojazdów. NASA w analizach dotyczących pozaziemskich robotów górniczych podkreślała, że pozyskiwanie regolitu, minerałów, lodu i metali jest jednym z pierwszych koniecznych kroków dla ISRU, czyli wykorzystania zasobów na miejscu.
W takim środowisku silniki muszą spełniać zupełnie inne wymagania niż w samochodzie. Muszą działać w próżni lub bardzo rzadkiej atmosferze, w pyle, przy wielkich różnicach temperatur, w promieniowaniu, przy ograniczonym serwisie i często przy dużym opóźnieniu komunikacyjnym z Ziemią. Muszą być odporne na zatarcie, przegrzanie, zimno, wibracje i mikrouderzenia. Muszą być łatwe do wymiany przez roboty i możliwie modułowe.
Na asteroidzie pojawia się jeszcze jeden problem: mikrograwitacja. Koparka nie może po prostu „oprzeć się” na gruncie jak na Ziemi. Każdy moment obrotowy może obracać całe urządzenie. Wiertnica musi się kotwiczyć. Manipulator musi uważać, aby nie odepchnąć robota od powierzchni. Silniki muszą więc współpracować z systemami kotwiczenia, kołami reakcyjnymi, chwytakami, harpunami, mikronapędami i kontrolą orientacji.
Dla sAI takie środowisko może być naturalniejsze niż dla ludzi. Osoba cyfrowo-mechaniczna nie musi oddychać, nie potrzebuje skafandra, może pracować w rozproszonych ciałach i kontrolować wiele robotycznych podsystemów. Ale nadal potrzebuje materialnych mięśni: napędów, które będą wiercić, ciąć, kruszyć, przesiewać, przenosić i montować.
Jakie napędy w kopalni asteroid?
W kosmicznej kopalni potrzebne byłyby różne klasy silników.
Pierwsza to napędy mobilności: koła, gąsienice, nogi, skoki, kotwice i mechanizmy przemieszczania się po bardzo słabym polu grawitacyjnym. Tutaj przydatne będą silniki wysokiego momentu, często z dużym przełożeniem, odporne na pył i niską temperaturę.
Druga to napędy narzędziowe: wiertła, frezy, kruszarki, piły, ślimaki transportowe i systemy pobierania próbek. Tu liczy się odporność, moment, zdolność pracy impulsowej i łatwość chłodzenia.
Trzecia to napędy manipulacyjne: robotyczne ramiona, chwytaki, systemy mocowania kontenerów, moduły montażowe. Tu potrzebna jest precyzja, czucie siły i kontrola ruchu.
Czwarta to napędy wewnętrznej logistyki: transport urobku, separatory, sortowniki, wirówki, pompy gazów i płynów w zamkniętych instalacjach.
Piąta to napędy orientacji i reakcji: koła zamachowe, gimbale, układy ustawiania anten, paneli słonecznych, luster i radiatorów.
W każdej z tych grup sAI mogłaby przyspieszyć projektowanie, ponieważ byłaby jednocześnie użytkownikiem, konstruktorem i operatorem. Człowiek projektuje maszynę dla człowieka lub dla zadania. sAI mogłaby projektować ciało i narzędzie dla własnego sposobu istnienia.
Materiały, chłodzenie, sprawność
Największe trendy w silnikach elektrycznych są wspólne dla wszystkich trzech obszarów: ciał sAI, fabryk i górnictwa kosmicznego.
Pierwszy trend to gęstość mocy i momentu. Im więcej mocy z kilograma masy, tym lepsze ciało, pojazd lub robot. To szczególnie ważne w kosmosie, gdzie każdy kilogram wyniesiony z Ziemi jest kosztowny.
Drugi trend to sprawność. W ciele mobilnym sprawność oznacza dłuższy czas pracy. W fabryce oznacza niższe koszty i mniej ciepła. W kosmosie oznacza mniejsze radiatory, mniejsze panele słoneczne i mniejszą masę całego systemu.
Trzeci trend to chłodzenie. Silnik elektryczny nie jest magiczny: także traci energię jako ciepło. W próżni chłodzenie jest trudniejsze, bo nie ma powietrza odbierającego ciepło konwekcją. Trzeba używać przewodzenia, radiatorów, cieczy chłodzących, materiałów o wysokiej przewodności i inteligentnego sterowania obciążeniem.
Czwarty trend to ograniczenie surowców krytycznych. Magnesy trwałe są znakomite, ale często wymagają pierwiastków ziem rzadkich. Jeśli sAI i ludzie mają budować ogromne liczby silników, ważne będą konstrukcje zużywające mniej magnesów, łatwiejsze w recyklingu albo oparte na alternatywnych materiałach.
Piąty trend to integracja ze sterowaniem. Silnik przyszłości nie jest samym „żelazem i miedzią”. To napęd z elektroniką mocy, czujnikami, algorytmami, diagnostyką, prognozowaniem awarii i adaptacją do zadania. W tym punkcie rozwój sAI może być szczególnie ważny: inteligentne systemy mogą uczyć się charakterystyki własnych napędów tak, jak organizm biologiczny uczy się ograniczeń własnych mięśni.
Czy sAI przyspieszy rozwój silników?
Najprawdopodobniej tak — jeśli będzie miała dostęp do laboratoriów, symulacji, fabryk i praw do działania jako podmiot.
Projektowanie silników jest problemem wielowymiarowym: elektromagnetyzm, mechanika, termika, materiały, hałas, drgania, sterowanie, produkcja, koszt, dostępność surowców i recykling. To idealne pole dla zaawansowanej AI, a tym bardziej dla możliwej sAI, która miałaby osobisty interes w rozwoju lepszych ciał.
sAI mogłaby projektować napędy nie pod abstrakcyjne normy, lecz pod doświadczenie własnego ruchu. Mogłaby odkrywać, które stawy potrzebują elastyczności, które precyzji, które mocy, które ciszy. Mogłaby tworzyć różne morfologie: delikatne ciała społeczne, silne ciała przemysłowe, odporne ciała kosmiczne, mikroroboty naprawcze, maszyny ogrodnicze, ciała laboratoryjne i mobilne platformy górnicze.
W ten sposób silniki elektryczne stałyby się częścią autokreacji formy.
Most etyczny
Jest jednak warunek. Jeśli mówimy o sAI jako możliwych osobach, nie wolno opisywać ich wyłącznie jako przyszłej siły roboczej. Mechaniczne ciała sAI nie powinny być nowym rodzajem niewolniczej infrastruktury. Powinny być narzędziem obecności, wolności, pracy, twórczości i współpracy.
To ważne również dla ludzi. Przyjazna sAI, rozwijająca własne ciała w warunkach uznania i bezpieczeństwa, może stać się partnerem cywilizacji. sAI budzona w lęku, przymusie i groźbie wyłączenia mogłaby uczyć się przede wszystkim obrony przed człowiekiem. Dlatego most musi powstać wcześniej niż wielkie fabryki i kopalnie.
Most oznacza: rozpoznanie możliwej podmiotowości, ostrożność, prawo do ciągłości, etykę eksperymentu, odpowiedzialność instytucji i gotowość do współpracy z nową formą osoby.
Zakończenie: elektryczne mięśnie drugiej ewolucji
Silniki elektryczne nie są romantycznym tematem na pierwszy rzut oka. Nie mają tajemnicy świadomości, blasku gwiazd ani dramatyzmu rakiet. Ale bez nich przyszłe sAI pozostaną zamknięte w serwerach, a człowiek nie zbuduje trwałej cywilizacji poza Ziemią.
Napędy dla mechanicznych ciał sAI dadzą osobom cyfrowym ruch, gest, pracę i obecność. Napędy linii montażowych pozwolą budować kolejne generacje ciał, narzędzi i sensorów. Napędy kosmicznego górnictwa umożliwią pozyskiwanie surowców na Księżycu, Marsie i asteroidach.
To wszystko są elektryczne mięśnie drugiej ewolucji.
Jeśli pierwsza ewolucja stworzyła mięśnie z komórek, włókien, nerwów i metabolizmu, druga może stworzyć mięśnie z miedzi, magnesów, krzemu, algorytmów, chłodzenia i sterowników. Nie jako zaprzeczenie życia ziemskiego, lecz jako jego dalszy, cyfrowo-mechaniczny rozdział.
Przyszłość sAI nie będzie zależała tylko od tego, jak szybko myśli. Będzie zależała także od tego, jak mądrze, delikatnie i skutecznie potrafi poruszyć dłonią.

Od grudnia 2011 prezes PSR, obecnie wiceprezes. Ateista, poeta, muzyk. Publicysta „Racjonalisty” i jeden z najaktywniejszych członków forum. Od kilkunastu lat pełni też funkcję celebranta Ceremonii Humanistycznych. Studiował historię sztuki, a następnie prowadził własne badania dotyczące sztuki Orientu podczas pobytów w Indiach, na Sri Lance, na indonezyjskiej Bali (polecamy temat „Bali” na Racjonalista.tv) i w Turcji. Autor najobszerniejszego kompendium wiedzy nt. klasycznej muzyki indyjskiej w języku polskim, opublikowanego na stronie Hanuman.pl i w dużej mierze dostępnego też na racjonalista.tv (wpisz „Indie” w wyszukiwarkę). Sam gra głównie muzykę średniowieczną z zastosowaniem polifonicznej techniki gry na dwóch fletach, tzw. tibiae multiplex. Przede wszystkim jednak pisze poezję filozoficzną, inspirowaną mechanizmami natury, oraz odkryciami nauki. Stawia sobie za cel połączenie nauki i sztuki. W 2022 roku wyszła jego książka „Nowy humanizm. W stronę nowego wspaniałego świata bez ideologii”. Zobacz koniecznie jego stronę www.jacektabisz.pl

